trochę postmoderny.
kino femina (E2, nie 171) - uniwersytet - nowy świat (w tym wypadku obojętne co, może być nawet na plac piłsudkiego, co normalnie jest absolutnie nie do przyjęcia) - hotel bristol (od następnego razu - plac zamkowy!) - biblioteka uniwersytecka (506 bodajże i nadal nie pamiętam który z niepośpiesznych) - rondo onz (dowolny tramwaj) - hala mirowska (pierwszy wagon, pierwsze drzwi!) - kino femina (E2 albo 171) - dh smyk / plac trzech krzyży (wolę dh smyk) - nowy świat (155) - mennica - kino femina - dh smyk / plac trzech krzyży (oczywiście - wolę dh smyk) - plac trzech krzyży (118 chyba. trasa przez powiśle. a powiśle... powiśle to miejsce, w którym mogłabym mieszkać) - biblioteka uniwersytecka - biblioteka uniwersytecka - rondo onz - hala mirowska - kino femina - uniwersytet - nowy świat - mennica - chłodna (ten jeden jedyny autobus, który stąd odjeżdża) - banacha szpital - banacha szpital (przystanek przy restauracji jeff's, amerykańskie żarcie, amerykański styl, ceny jak w dolarach) - chłodna - kino femina (tutaj może być wola ratusz, bo E2 i tak nie jeździ o tej porze. ogólnie o tej porze niewiele jeździ, a i tak rozkład pozostaje raczej pobożnym życzeniem, niż stanem faktycznym) - dh smyk - nowy świat - mennica - kino femina - biblioteka uniwersytecka - rondo onz - hala mirowska.
czyli kiedy wychodzę z domu - wolę tymi z os. górczewska w stronę wilanów albo torwar. kiedy wracam wolę tak, żeby zrobić pętlę. czyli wyjść rano wyjściem przy cieciu i w lewo, a wrócić z naprzeciwka ciecia, z prawej. musiałabym chyba wyrysować.
patenty, czyli czego nauczyłam się w warszawie:
...kiedy wsiadasz do tramwaju w stronę ronda onz - ostatni wagon, ostatnie drzwi to miejsce, w którym chcesz się znaleść.
....kiedy wsiadasz do tramwaju z ronda onz w stronę hali mirowskiej - pierwszy wagon, pierwsze drzwi - to miejsce, w którym chcesz się znaleść.
...autobus 155 nowy świat - mennica - ostatnie drzwi.
...biedronka na grzybowskiej jest bliżej niż ta na tamka, po wielokroć bliżej, ale nie ma z niej dojazdu. z tamka, oprócz tego, że jest po drodze z punktu ksero 7 groszy za stronę, z ulotką 5 groszy za stronę z książki (mam chyba z 10 ulotek i żadnej nie wykorzystałam, bo nie kseruje z ksiażek) to wystarczy przejść przez 3 przejścia i - mam bezpośredni do domu! Biedronka stanowi również przykład sieci, która straciłaby na wzroście dochodów, bo jak wiemy, spada wtedy zapotrzebowanie na dobra niższego rzędu. zresztą - nie mają płatków owsianych. niepojęte.
...kiedy wchodzisz do buwu nawet nie kłopocz się uśmiechaniem, savoir-vivrem, kulturą... po prostu nie wkładaj czapki i szala do rękawa. i tak szatniary znajdą tysiące powodów, żeby ci pokazać, że nic nie znaczysz.
...z budynku nowy świat 67/69 (pod którym to numerem w usosie kryje się również budynek krakowskie przedmieście 1) na przystanek bliżej jest, kiedy wyjdziesz od tyłu.
...co do budynków. szkoła języków obcych - od razu w lewo za kioskiem. dalej w lewo, w górę i budynek po lewej - geografia. za kioskiem prosto - miejsce styku prawa i iesemu. palący: przed bramą główną, przy sjo, przy audimaxie, przy kiosku. palący ogólnie, nie tylko na kampusie: przed iesemem, przed buwem, przy wyjściu z centralnego na przystanki, przed każdym centrum handlowym. plus wszędzie indziej w gruncie rzeczy. a! ogromne skupisko na tyłach nowego świata 67/69 / krakowskiego przedmieścia 1.
a jutro odpiszę na listy. korespondencja.
z sytuacji - proszę panią o fajkę. nawiązuję kurtuazyjną pogawędkę. pyta mnie na czym jestem. mówię. na co ona: 'fajnie.' ja: 'fajnie? to dobrze.' ona: 'ja skończyłam terapię uzależnień'. to dopiero fajnie, nie?
z myśli - badając moje poprzednie inkarnacje - gdzieś w połowie XIX wieku - biedny student w petersburgu. nie wiem dlaczego, ale jakoś zbyt mocno mi bije serce na myśl o braku koszuli na zmianę, żeby nie było w tym czegoś paranormalnego.
z życia - głośnik w telefonie mi padł. surrealizm! odbieram, gadam, nasłuchuje-chuje-chuje (porachuje-chuje!) - nie ma nic po drugiej stronie. matrix! naprawdę. niewyobrażalne uczucie odczucie, odebrać telefon, widzieć, jak nabija sekundowe naliczanie, a tu nic! cisza.
i jeszcze o rutynie - bo zaczyna się pojawiać. poniedziałek i wtorek zbijają się w jeden długi ciąg pracy. tak jakbym 48 godzin się uczyła. środa rano zalicza się do poniedziałkowtorku. środa popołudnie - do weekendu, bo ogun wybrałam sobie idealny. chociaż chyba większość ogunów jest idealnych. czwartek i piątek są dobre, bo poza tym, że mam 3 godziny w porządku, 1,5 godziny 'prawdy', to mam jeszcze 4,5 godziny, które stanowią dobrą odpowiedź na pytanie co ja robię na stosunkach międzynarodowych.
dziś dowiedziałam się, że z głodem na świecie, to nie jest tak źle. że znaleźli rozwiązanie. że znaleźli wędkę. z sh nie jest tak daleko od tego rozwiązania. a najgorsze (to jest moment kulminacyjny notki) - że znaleźli to rozwiązanie 5 lat temu.
i na co te wszystkie łzy, żale heraklitowe, skoro od 5 lat wszystko jest na dobrej drodze do tego, żeby nie było tak źle? skoro już miliard ludzi, który żył za dolara dziennie, żyje za 1,2 dolara?! skoro 500 000 chińczyków stało się - słowo klucz - konsumentami! odpowiedzią na pytanie - dla kogo produkować! dziś cały świat noszę w lewej kieszeni mego uniesienia!
i jeszcze jedno. noszę dwie różne skarpetki, K. mijam codziennie 'pod panem' kopernikiem, M.