poniedziałek, 13 września 2010

jestem trzęsące się ręce.

nawet nie wiem czy się boję. strach jakoś inaczej się czuje. raczej po prostu nie wiem. do iksowej potęgi jestem nie wiem. nawet nie don't know, czy weiss nicht, czy no se, jestem bardzo polskie nie wiem. polskie idzie jesien. polskie chce czegoś innego, ale nie wiem (sic!) czego. 

więcej. głębiej. mocniej. poczuć coś prawdziwego. zamiast słyszeć. poczuć. w każdym razie nie wiem czy się boję. słyszę zbyt dużo. moja lewa ręka nie wie co czyni prawa. z wzajemnością. to co wiem - kanaliki łzowe mam hiperdrożne. ominęłam końcówkę lata. takimż sposobem jesień mnie obaliła na kolana. i słyszę, i się trzęsę, i nie wiem, i zadaję sobie pytania codzienne. czy może nie lepiej oddać organy zanim do końca wypalę płuca. kojąco działa myślenie o granicy lat, które chcę sobie dać. niepokojąco działa myśl, że obserwując jak stają się starsi nie starzejąc się mistrzowie - granicę przesuwam w górę i w górę.

dziś byłam w domu, który już nie jest moim domem. zostałam wygnana z ziemi egipskiej, domu niewoli. tyle, że mi ten dom niewoli był sposobem ucieczki od wolności. 

a prawda, chociaż nowe założenie jest takie, że pojęcie prawdy jest abstrakcyjne, jest taka, ale potraktujmy to jako frazeologizm, że nawet moja bezdomność jest problemem, który idealnie przysłania prawdziwy problem. bo bezdomność w stolicy jest niczym wobec bezdomności w życiu. czyż nie.

2 komentarze:

  1. też nie wiem. bardzo bardzo.
    ale nie bój się, ogarniemy (się).

    OdpowiedzUsuń
  2. dopiero dzisiaj tu weszłam.


    łał.

    OdpowiedzUsuń