środa, 1 lipca 2015

kolonizacja.

zdejmując spodnie pomyślała:

- chyba przejęłam ten pasek. 


czyli nie tylko ona to robi. 

uśmiechnęła się do tej myśli, bo zawartość nieregularnego kubika pokoju, konsekwentnie od paru dni redukowana, nawet nie tyle jeśli chodzi o ilość przedmiotów w nim się mieszczących, co powierzchnię, którą to ich mieszczenie się okupuje, pamiętajmy, że mówimy o tym, że uśmiechnęła się do myśli, bo zawartość pokoju niekoniecznie wskazywałaby na to, że ma rację. obserwator ich życia codziennego mógłby z łatwością zgadnąć czyje rzeczy leżą na obu biurkach, na obu łóżkach, są w szafie, na szafce, w jednej z komódek... mając do dyspozycji mniej więcej równą liczbę mebli, w których mogą swoje rzeczy chować, jedna dość uparcie właśnie w tym celu ich używa, druga zaś chętnie korzysta z ich otwartych przestrzeni i rozbudowuje półki o kolejne piętra stosów ręcznie wydawanych książek. jedna dąży do tego, żeby jej wszystkie przynależności mieściły się w łóżku, w kącie i w walizce. druga, przynajmniej póki co, dąży do możliwości objęcia ich jednym spojrzeniem, bez konieczności wysuwania szuflad.

ale ten pasek. w tym całym pokoju, z tak wyraźnie zarysowaną strefą ścisku i strefą rozprężenia, ten pasek, w szlufkach spodni nie należących do jego prawidłowego właściciela. 

docieranie się. sztuka przejmowania od siebie pewnych nawyków i zachowań. docieranie się. sztuka wzajemności. szukanie wzajemności. tak jak, mimo wszystko, próbują nauczyć się mówić wspólnym językiem, chociaż akurat to średnio im wychodzi, tak jak próbują znaleźć kompromis między brakiem szacunku do sosu pomidorowego a polewaniem ketchupem jajecznicy, tak przejęcie paska jest ruchem w kierunku odwzajemnienia przejęcia biurka. żadna zemsta. socjalizacja wtórna z obrazem dotartego partnerstwa w tle. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz