dużo się dzieje, więc dużo tu piszę.
ostatnio podziały stały się jeszcze silniej obecne niż zwykle w otaczających mnie chwilach. "płaszczyzna filozoficzna" i "płaszczyzna organizacyjna", "my" i "oni" w przeróżnych konfiguracjach, grupy interesów, nie do końca wiadomo jakich i czyich... hejka, podział leży moim zdaniem gdzie indziej i jest obecny u mnie od dawna, występuje w postaci zintensyfikowanej w najróżniejszych interwałach, anyway opiera się na kryterium "ci, którzy myślą o śmierci" i inni. Ci, którzy myślą o śmierci rozumieją kwestie przypadku, nieprzewidywalności, nieuniknionych zawirowań w perfekcyjnie dopracowanych planach jednostki. inni? nie wiem, nie rozumiem innych. przecież od ponad 13 lat myślę o śmierci, to w jakiś sposób zrozumiałe.
ponadto wiem, że nie wpia. bardzo dobrze mi się siedzi w tej niesprzyjającej przestrzeni, mogłabym to robić częściej. mogłabym o tym długo opowiadać, ale już naprawdę powinnam zająć kolejną pracą, jakimiś tekstami, o czym, o czym, o emocjach, albo nie wiem, orzeczeniami, których stany faktyczne nie są ważne (tak właśnie prowadzi się do alienacji prawników od życia społecznego, od czynnika ludzkiego i od bardziej realnej warstwy świata niż abstrakcyjne konstrukcje prawniczych wydy... wydumanych rozkmin, wam też chciałabym powiedzieć, że nie tędy droga), albo chociaż rewolucją, a już na pewno ładnych parę linijek temu powinnam była postawić kropkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz