miałam wczoraj sobie to zapisać, zapomniałam:
obrona polisemiczności słowa badanie. chyba poziom zmęczenia rewolucją wpłynął na uelastycznienie definicji, szczególnie że pojawił się dodatkowy bodziec. siedzenie nad tekstami to też przecież badania. nie wiem jak mogłam w to niewystarczająco wierzyć. przecież tekst, przecież to jest to, przecież no świadectwo, no za tym tekstem przecież człowiek, przecież językowy obraz świata i nie będzie dobrze, dopóki siostra żony kobiety nie będzie mieć swojego słowa. 5 lat za późno zostało w to uwierzone.
co jak nie przyśpieszone podnoszenie się z raczkowania relacji "mistrz-uczeń" może wpłynąć na człowieka. mazur, tylko się nie oparz, tfu-tfu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz