po pierwsze nie włączyć do wieczora fejsbuka i telefon mieć trochę dalej niż w kieszeni.
po drugie nie myśleć w abstrakcyjnych kategoriach i nie zastanawiać się nad tym czy przyjedziesz, czy nie przyjedziesz i co oznacza każda z tych możliwości. nie myśleć o trust issues, w ogóle po prostu nie dotykać tych kwestii we wszelkich kontekstach.
kompleks "żeby mieć każdego dnia coś interesującego do powiedzenia". kompleks "za mało myślę o ogólnych tendencjach, za dużo o tym co w mojej głowie, za mało uniwersalnie". kompleksów na pęczki.
let's do things just for doing them. let's do things for myself. let's do something finally. task by task. zadaniowo. być z powrotem robotem, nie chcieć ciągle rozmawiać, albo chociaż znaleźć między tymi stanami jakieś półśrodki.
[edit] zimą trzeba mieć dom. kiedy jest cieplej łatwiej jest być elastycznym. ale zimą trzeba mieć miejsce, które trzyma potrzebne rzeczy i sprawia, że nie jest się ciągle obładowanym nie dość, że czterema warstwami michelen'a, to jeszcze worami nomady. stąd właśnie ta stałość przebywania zimą taka potrzebna i niechęć do dymania w tę i z powrotem jeszcze większa.
oprócz tego kwestia zuhause. tego budowania wspólnoty mieszkania. wraca wątek rozmawiania. dom jest tam, gdzie możesz wrócić i powiedzieć jak ci minął dzień naprawdę. tutaj niekoniecznie taki dom. tutaj pracownia, mogę posiedzieć i porobić rzeczy [dziś naprawdę idzie mi wyśmienicie], ale gemutlichkeit i zuhause - not really. możemy porozmawiać o polityce, o prasie, o kkhp i UZ, o tym czego się trzeba uczyć i kto ma jakie zajęcia, ale nie powiem im naprawdę jak mi minął dzień.
oprócz tego levinas we mnie rezonuje w tym marnym postrzeganiu go przez bycie opowiedzianym. taki wszelkokontekstowy. aż szkoda, że nie chce mi się [zima] wracać na kampus do szkoły porozmawiać o nim bardziej. [/edit]
[edit] zimą trzeba mieć dom. kiedy jest cieplej łatwiej jest być elastycznym. ale zimą trzeba mieć miejsce, które trzyma potrzebne rzeczy i sprawia, że nie jest się ciągle obładowanym nie dość, że czterema warstwami michelen'a, to jeszcze worami nomady. stąd właśnie ta stałość przebywania zimą taka potrzebna i niechęć do dymania w tę i z powrotem jeszcze większa.
oprócz tego kwestia zuhause. tego budowania wspólnoty mieszkania. wraca wątek rozmawiania. dom jest tam, gdzie możesz wrócić i powiedzieć jak ci minął dzień naprawdę. tutaj niekoniecznie taki dom. tutaj pracownia, mogę posiedzieć i porobić rzeczy [dziś naprawdę idzie mi wyśmienicie], ale gemutlichkeit i zuhause - not really. możemy porozmawiać o polityce, o prasie, o kkhp i UZ, o tym czego się trzeba uczyć i kto ma jakie zajęcia, ale nie powiem im naprawdę jak mi minął dzień.
oprócz tego levinas we mnie rezonuje w tym marnym postrzeganiu go przez bycie opowiedzianym. taki wszelkokontekstowy. aż szkoda, że nie chce mi się [zima] wracać na kampus do szkoły porozmawiać o nim bardziej. [/edit]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz