sobota, 16 stycznia 2016

lektóry.

jako to, czego lektura jest błędem. czyli jak bardzo popełniam błąd studiując to co studiuję i udając, że nadaję się do pisania o tym, o czym mam pisać. 

__

lektóry również jako piękno długich, rozbudowanych zdań, które jakoś mnie, pardon my language, wkurwiają. czas lakoniczności. fraz tak skrótowych, tak otwartych na dopisywanie, jakby wszystko było rozbijane na kartce niczym dramaty pani Kane. [Kamil, swoją drogą, mógłbyś mi ją oddać] jednocześnie są w jakiś sposób przyjemne, co mnie tym bardziej, you know what I mean.

__

I ten Kundera, od którego czuć Kafkę, te niemożliwe do zamknięcia w słowach wspólne mianowniki, których nawet nie próbuję już chasing, chociaż bardzo chętnie zobaczyłabym je zamknięte w jednym zdaniu. Jak wszystko. Wygadywanie się niech prowadzi do jednozdaniowych syntez. 

__

martwię się trochę, że trudniej niż kiedykolwiek przychodzi mi nie stawianie pytań o sens działań użytecznych. bo to już naprawdę czas na to, żeby przestać czytać Audena, a zacząć KC. Kodeks cywilny. Żeby nie było. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz