poniedziałek, 26 października 2015

wiążąca wykładnia wszystkich niespójnych komentarzy, które wygłaszam w kontekście wyborów

w ramach klaryfikacji tego gdzie kończą się żarty i ironia.

Razem jest bardzo piękne i mam nadzieję, że piękne pozostanie. Boję się zdrady i skandalu #realpolitik boję się również tego, że 4 (haha) lata to strasznie długo jak na coś, co bardziej jednak przypomina NGO niż Partię (z zewnątrz). Boję się, że te 4 (haha) lata (śmiesznie będzie, jeśli to naprawdę będą 4 lata) mogą nie zmienić ludzkich głów, że praca u podstaw is so XIX-century thing.  

Boję się też tego, że faktycznie to mogą być 4 lata. Boję się też tego, że społeczeństwo się rozbestwi (thanks god for Warsaw, i'm so sorry for real Poland). Boję się ich polszczyzny. Nie uczyli się Polskiego od Brzozowskiego, żart.

Z rzeczy, których się nie boję. Nie boję się przesunięcia granicy prywatnego w stronę publicznego z poczucia przyzwoitości, przywiązania do idei czystości na własnym podwórku (czyli jednak jakaś praca u podstaw). Boję się społeczeństwa, które wybiera tak. A, miało być czego się nie boję. Dobrze, że niewiążące 3,9% jest takie piękne. 

I to może na tyle, jeśli chodzi o komentarze dotyczące życia prywatnego. Swoją drogą robi się za bardzo publicznie, podświadoma autocenzura? ezopowe komentarze? exit-late-pollowe komentarze? 

solennie sobie obiecuję #powrótdoeskapizmu przynajmniej tutaj, skoro teraz trzeba będzie częściej wychodzić na ulice. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz