piątek, 30 października 2015

bang category.

z pasji do robienia list, ale właściwie do puenty, bo dziś to się znów wydarzyło, studiowanie zaczyna działać (jako proces, nie jako wiedza prawnicza, broń cię panie, to mi nie wchodzi), niemniej:

1) bang formacyjny;
2) bang chrystusowy;
3) bang dialogowy;
4) bang franzowy/franciszkowy;
5) bang pano tadeuszowo weselny;
6) bang kryształowy;
7) bang browarny;
...

the thing is, że po pięciu latach mam wreszcie poczucie, że lepiej czytam. lepiej czytam, lepiej piszę. lepiej piszę i mam coś na kształt pływu, więc z zaprzyjaźnieniem MM (CZY TEGO CHCE CZY NIE #SAJKOPAT #ŻART #TOBIENIEZROBIEAWANTURY) poczekam #opóźnionagratyfikacja #motywacja

tylko ciągle ta sinusoida, o boże, boże, jaki pomysł dobry, o nie,  nie, po co ja to robię, nie robię tego dobrze, czas tracę, nigdy nikomu nie pomogę, bo to prawo mi tak kulawie, co ja z tym pisaniem, co ja z tem pisaniem, niem, niem zupełnie, po kiego. żeby w temto względzie klasyk własny przełamać rzucić trza by studia z pełnym do siebie zaufaniem, bo jakże takoś że przecie nie ma zabaw w półtetośrodki. żart. 

środa, 28 października 2015

o wyższości pozycji horyzontalnej.

pani rozmawia sama ze sobą, uchwała sądu najwyższego w jej ustach jest obalana w procesie streszczania. lubi słuchać swojego głosu. pan mówi o tym, że z władcy pierścieni wiemy, że śmierć dziecka jest najgorszą rzeczą, która może przydarzyć się rodzicom. lubi własne czarne żarty. inna pani będzie napawać się lada moment możnością wykorzystywania tego, że ona jest tyłem do tablicy, a my przodem, władza. ta pani chyba nie szaleje za sobą, czuje się niedoceniana i nie widzi w odbiciu swoim w oczach innych ludzi admiracji dla jej urody, bywa. bardzo ludzcy, to wątpliwości nie ulega. potem cała plejada ludzkich gwiazd, pani starannie wydająca kluczyk do drugiej szatni, nie jak pomyślała, do drugiej szafki. wielcy mistrzowie dorosłych już pokoleń, którzy rozpaczliwie szukają rozmówców. czasem bardzo chce mi się z nimi wszystkimi zadawać i zaczepiam, mimo że tak bardzo ich słowa są do przewidzenia. 

dzisiaj uprzejmie staram się uczestniczyć w ich teatrze, niebędąc równocześnie nawet w najmniejszym stopniu tu obecna. z każdym kolejnym tu odpływam w pozycję horyzontalną, która pozwala myślom szerzej płynąć w górę, razem z głębszym oddechem, mniej się wtedy człowiek dusi, krócej się człowiek wtedy dusi, można tak dobrze się wówczas zachłysnąć, odetchnąć. dzisiaj mój teatr zostaje z tyłu głowy i tylko zapisuję z niego pojedyncze zdania luźno, powstała struktura zaczyna być poddawana w wątpliwość. 

z każdym dniem bardziej potrzebuję wolnego czasu.
w znaczeniu free (time) i w znaczeniu slow (life). 
intuicja, że byłoby z czego korzystać.
długa perspektywa staje się 
(w związku z brakiem 
free i time for slow)
koniecznością. 
a co z myślą, że przecież w każdej chwili,
w każdej chwili może się
mogę się

skończyć.
bawić, Marody powiedziałaby bujać.

niemyślenie o śmierci jako konsekwencja braku czasu na robienie wszystkich rzeczy. 
niemyślenie o śmierci jako konsekwencja zbyt dużej gamy możliwości robienia rzeczy.
nie ma takiej opcji.

poniedziałek, 26 października 2015

wiążąca wykładnia wszystkich niespójnych komentarzy, które wygłaszam w kontekście wyborów

w ramach klaryfikacji tego gdzie kończą się żarty i ironia.

Razem jest bardzo piękne i mam nadzieję, że piękne pozostanie. Boję się zdrady i skandalu #realpolitik boję się również tego, że 4 (haha) lata to strasznie długo jak na coś, co bardziej jednak przypomina NGO niż Partię (z zewnątrz). Boję się, że te 4 (haha) lata (śmiesznie będzie, jeśli to naprawdę będą 4 lata) mogą nie zmienić ludzkich głów, że praca u podstaw is so XIX-century thing.  

Boję się też tego, że faktycznie to mogą być 4 lata. Boję się też tego, że społeczeństwo się rozbestwi (thanks god for Warsaw, i'm so sorry for real Poland). Boję się ich polszczyzny. Nie uczyli się Polskiego od Brzozowskiego, żart.

Z rzeczy, których się nie boję. Nie boję się przesunięcia granicy prywatnego w stronę publicznego z poczucia przyzwoitości, przywiązania do idei czystości na własnym podwórku (czyli jednak jakaś praca u podstaw). Boję się społeczeństwa, które wybiera tak. A, miało być czego się nie boję. Dobrze, że niewiążące 3,9% jest takie piękne. 

I to może na tyle, jeśli chodzi o komentarze dotyczące życia prywatnego. Swoją drogą robi się za bardzo publicznie, podświadoma autocenzura? ezopowe komentarze? exit-late-pollowe komentarze? 

solennie sobie obiecuję #powrótdoeskapizmu przynajmniej tutaj, skoro teraz trzeba będzie częściej wychodzić na ulice. 

piątek, 23 października 2015

młodzi ludzie z wartościami, którzy robią klimat.

tendencja jest mniej więcej taka, że świat ma średnio 29,3 lat, Europa ma średnio 41,5 roku i będzie tylko gorzej.

i trudno, ludzie coś wymyślą, technologia, pitu pitu, postęp, zawsze z KPP można usunąć zakaz klonowania ludzi. i trudno, że starsi ludzie potrzebują cierpliwości i czasu, którego młodsi ludzie nie mają. to wszystko trudno. 

ale kiedy typek, który ma 55 lat i trzyma symbol grzechu na swojej mównicy, mówi o tym, że młodzi ludzie z wartościami robią klimat, to widzę to wyraźnie, jak powiada pan profesor, który wyraźnie to widzi, kiedy zamknie oczy, widzę dyktaturę starców. Widzę to, że państwo nie nadąża za społeczeństwem. Piramida wieku. 

Nikt poza Angelą tego nie rozumie. A mimo polskich korzeni może jednak stać się tak, że nikt nie wybierze jej królową Polski.

___

Warszawa dobrze. Toruń nie daje rady. Ja też nie daje mu rady. Ani jednej.

niedziela, 18 października 2015

Luźne notatki o Draussensein

chociaż dzisiaj raczej Drinnensein.

"be more like the man you were made to be". Drinnen. 

A Draussen. 19 wydarzeń na Facebooku, nawet nie mam siły (nie kłam. ochoty) sprawdzać jakie to wydarzenia i na co tym razem nie pójdę. Wybory, niewybory, inne wybory, kolejne wybory, happeningi, protesty, demonstracje, procesje, integracje, orientacje... Dlatego obywatel nie mógł pracować. Dlatego zastanawiam się czy Razem też wysyła ludzi z łapanek do TV. 

Bycie w permanentnym stanie wyjątkowym jest niemożliwe (nie kłam. nieznośne). Nie da się wówczas realizować antropotechniki (wyżej, wyżej, wyżej. nie kłam. bliżej, bliżej, bliżej.). Życie zaangażowane w zewnątrz jest niemożliwe do pogodzenia z  zaangażowaniem do wewnątrz. 

And now. Jeśli chodzi o spełnienie, to umówmy się, będąc potencjalnym elektoratem Razem na spełnienie można liczyć tylko wczytując się w Kane [doppel pars pro toto].

And now. Wszechobecność państwa, wszechogarniającość regulacji, administracji jako czynnik wymuszający kontratak. Granice wytrzymałości, czyli ten moment kiedy ktoś wyraźnie mówi, że jest kryzys i zaczynasz mieć na kogo głosować. 

And now. Przecież tak bardzo obserwacja uczestnicząca i bycie skrybą, nieprawdziwe uczestnictwo, jestem zainteresowana bardziej niż attending. 

And now. Dlaczego wstaję w niedzielę o 8:47 i idę wpisać się na listę do wyborów samorządowych.

And now. Jak zawsze wszystko sprowadza się do czasu. Jak zawsze wszystko sprowadza się do wyobrażeń. Jak zawsze wszystko sprowadza się do poczucia obowiązku. 

#wbrewsobie - jeśli miałabym przeprowadzać jakąś kampanię, to właśnie takie miałabym hasło.

wtorek, 13 października 2015

warstwa symboliczna.

W sumie to nie trzeba o nią dbać, ona dba o siebie sama.

Izaak.
Abraham.

Tak było, więc myśl komparatystyczna potwierdzona.
Trailary życiowe, spoilery nieodczytane, myślenie magiczne.

Trust-the-situation isjus, ale póki cierpliwość od potwierdzania, ogar.
No-self-trust isjus, skoro tak bardzo dzwonię (trochę heheszki, trochę #seriously?), ogar.

___

Przymuszanie się do szkoły. Nieprzyjemnie. Rykoszet primo braku wakacji, secundo o rok za długo, tertio ile humanistyki można znieść. Wpada się aż w te myśli "trzeba by zbadać dlaczego badanie żydów". A może to tylko zatoki, wyjdę na prostą i znów będzie miło.  

Wpada się aż w tę myśl, że może po prostu zbyt wielu męskich prowadzących (wielkie społeczeństwo uderza w jednostkę), a nie każdy jest MM. A może po prostu wymyślam. Z dwojga złego lepiej w tę stronę. 

piątek, 9 października 2015

zagadując.

The close connection between these two things the substitution of doing for learning and of playing for working is directly illustrated by the teaching of languages: the child is to learn by speaking, that is by doing, not by studying grammar and syntax; in other words he is to learn a foreign language in the same way that as an infant he learned his own language: as though at play and in the uninterrupted continuity of simple existence.

właśnie tak. właśnie w tym leży między innymi problem. dość tych zabaw, zróbmy coś na serio, chociażby poczytajmy inwokacje, róbmy tak, żeby wyżej, wyżej, wyżej, antropotechnika, teoria jest ważna. fuck the idea of simple existence. try harder. no excuses. 

stosunek do szkoły natomiast pozostaje ambiwalentny. biegam po dobrych typach i szukam kontaktu #itakniebedzieciesubstytutemalewaslubie (ma-lewa-slubie), przed innymi nieco uciekam, dużo twarzy, które jakoś się kojarzą. niecierpliwość. poza bardzo. nienaturalność. 

i może o tyle właśnie racja, że kiedy w szkole, to jednak życie jest gdzieś indziej. może. niepewnie. nieśmiało. domofon, ale nie do otwarcia. strumień. piękno. odpływam. 




poniedziałek, 5 października 2015

na ten moment, hashtag, na ten moment hashtag najlepiej.

Krzysztof odgrywa się na scenie dłońmi i dykcją, dłońmi, które wychodzą z kieszeni, odgrywa się to czego zawsze chciałam, cisną mi się na klawiaturę hashtagi, ale co poradzę, hashtagami odgrywa się to, czego zawsze chciałam i jest jakoś tak najlepiej, co stanowi zaskoczenie, co stanowi niespodziankę, co samo się stanowi. Ale właściwie to nie o tych dłoniach.

Bo również, co również istotne, totalnie podmiotowość. Hashtagi się ciskają same na siebie, same ze sobą, co za podmiotowość, jakaś nieznana, jakaś tutaj również naturalność, jakaś również w tej naturalności słodkość, wyrozumiałość, cierpliwość i poczucie, że spokojnie. Chodzę inaczej, inaczej podejmuję małe decyzje, inaczej robię małe rzeczy, jestem inny, ten włos zaczesan na przód, czyżby on, o nie, to nie o włos, to o głowę. 

coraz więcej rzeczy, jedno z moich ulubionych słów, intuicyjnie, zaczyna mi się wydawać możliwe. samo pojawienie się myśli o tych możliwościach również stanowi niespodziankę, stanowi zaskoczenie i samo się stanowi. 

i naprawdę chciałabym być zdolna powiedzieć za ten stan "przepraszam", ale no chance, po prostu nie. 

(i może gdyby nie moje 10 minut cierpienia dziennie ten stan zaprawdę byłby nieznośny? a tak to we wszelkich możliwych konfiguracjach hashtag równowaga, hej.)