idź na film o amy a potem zastanawiaj się czy jesteś w stanie dobrze myśleć o ludziach.
czytaj o odpowiedziach, które zawsze przychodzą i nie otrzymuj odpowiedzi.
a potem chcij (nie ma takiego słowa, serio?) rozmawiać, a zastać interlokutora w słuchawkach.
załóż słuchawki, słuchaj amy i frustuj się w monitor. proste. przecież sama nie masz odpowiedzi.
tak wygląda warszawski zjazd entuzjazmu, takiej mnie nie znają odbiorcy tych pseudomonologów, które tak trafnie zidentyfikowała moja najlepsza-przyjaciółka-w-oczach-innych-ludzi-której-w-sumie-to-prawie-nie-znam. niemniej mindfuck:
myśl o tym, żeby napisać o tym jak to dobrze, że w mieście jest tylu widzów tych minispektakli życia codziennego, od anegdot niezabawnych poczynając na tańcach przystankowych kończąc i dostań w twarzą tą diagnozą z ust człowieka, który prawie cię nie zna, tak słabo grasz, tak słabo grasz siebie.
gdzieś by się uciekło, a przecież tu miało być tak najlepiej.
[edit] strach [/edit]
[edit] strach [/edit]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz