wtorek, 29 września 2015

zanim po raz trzeci pójdę mieć poprawiany klucz

usiądę i pooddycham chwilę.

mechanizm opóźnionej gratyfikacji zostanie od dziś zreformowany na raz na trzy miesiące chwila porozmawiania. niech będzie. co zrobisz, kiedy już nic nie zrobisz. o tyle jest ok, że już nawet nie za bardzo muszę udawać, że mam powód, żeby przyjść. obecność starczy. dzień dobry, przyszłam się razem pośmiać, przyszłam poczarować i być oczarowaną. jest smutno i będzie jeszcze smutniej, ale jaki ten smutek może być produktywny. mam jeszcze milijon rzeczy do dodania, ale nie ma co, trzeba napierdalać z kluczami.

zatem zanim zacznę z zamkowym zgrzytem z... z... z... aliteracja, dodać wypada również, że tak. no. tak no. tudzież, jak powiada młodzież spoko. jak powiada Konrad: piękno. jak powiada Kamil: rośnij duża. jak ja myślę: to miejsce, ten czas, tu jest życie. i zaskakujące poczucie długiej drogi. 

no to hop, życie jest tutaj, a klucze same się nie poprawią. śmig. 

sobota, 19 września 2015

#nomada

staram się myśleć o oddychaniu. 

nie wpadać w sidła własnych klasyków.

siebie przerosnąć, być lepszą dla ludzi, być lepszą dla siebie, słuchać bardziej, być czujniejsza, a przede wszystkim: być odważniejsza, nie dać się nierozmawianiu o emocjach, być uczennicą przybranej córki Kanta, być emocjonalną uczennicą M. Mazur: update na wrzesień 2015. 

nie bać się, przede wszystkim się nie bać. nie bać się, nie bać się, nie bać się braku odpowiedzi, nie bać się braku w ogóle, nie bać się. 

znów polubić (albo nawet bez znów, jak długo ja się z sobą samą bez nikogo lubiłam? dwa miesiące? cztery miesiące?) siebie jako kompana, chcieć coś robić dla siebie, chcieć coś robić, chcieć robić rzeczy. i nie czekać, nie czekać na to wszystko, co może nigdy nie przyjść. 

odwagi. całemu światu życzę bycia M., którą swoją drogą pozdrawiam (po raz kolejny). odwagi, uwagi i staranności. 

[epilog] i kiedy sprawdzałam obecność lizaka w kieszeni pomyślałam, że co jak co, ale intuicyjnie przynajmniej dbam o warstwę symboliczną #borntobedramaqueen [/epilog]

powroty do siebie: własny pokój i 300 funtów. moja droga, you were so wrong, 300 funtów to chyba na pokój

poniedziałek, 14 września 2015

you should be stronger than me.

idź na film o amy a potem zastanawiaj się czy jesteś w stanie dobrze myśleć o ludziach. 

czytaj o odpowiedziach, które zawsze przychodzą i nie otrzymuj odpowiedzi.

a potem chcij (nie ma takiego słowa, serio?) rozmawiać, a zastać interlokutora w słuchawkach.



załóż słuchawki, słuchaj amy i frustuj się w monitor. proste. przecież sama nie masz odpowiedzi. 



tak wygląda warszawski zjazd entuzjazmu, takiej mnie nie znają odbiorcy tych pseudomonologów, które tak trafnie zidentyfikowała moja najlepsza-przyjaciółka-w-oczach-innych-ludzi-której-w-sumie-to-prawie-nie-znam. niemniej mindfuck:

myśl o tym, żeby napisać o tym jak to dobrze, że w mieście jest tylu widzów tych minispektakli życia codziennego, od anegdot niezabawnych poczynając na tańcach przystankowych kończąc i dostań w twarzą tą diagnozą z ust człowieka, który prawie cię nie zna, tak słabo grasz, tak słabo grasz siebie.

gdzieś by się uciekło, a przecież tu miało być tak najlepiej.

[edit] strach [/edit]

piątek, 11 września 2015

trochę najlepiej.

trochę najgorzej. trochę entropia, trochę chaos, a trochę wreszcie wszystko (a na pewno ja, hej, nie mam prawa mówić o niczym innym, mam powinność mówić o wszystkim innym, hej, nie tutaj, nie teraz, jetzt ist gut, theater) jest na swoim miejscu.

wyjeżdżać po to, aby wracać, zdanie sprzed lat, prawda sprzed lat, tak niewiele aktualności, a to jednak, a to owszem. mój nastrój myślę trudnoznoszalny dla tych, którzy tak bardzo nie są ludźmi miasta. podczas gdy ja, znów ja, I, człowiek-miasto, bez sukcesów, bez żadnych sukcesów, bez pracy, bez osiągnięć i bez siebie poza tym co mi o mnie mówią relacje, ja tak się z sobą teraz znoszę, noszę się, wręcz się wożę, bo tak mi dobrze, czy to wkrena czy to prawda, nie wiem, ale znów co chwilę, z chwili na chwilę, mogę mówić do nich trwajcie, jesteście piękne.

warszawa, jak kiedyś, znów robi na mnie dobre wrażenie, bez chociaż i bez ale, chociaż oczywiście mogłabym jakieś ale wymienić, ale dlaczego miałabym wymieniać ale, skoro tylko podniosłe komplementy mogłabym jej prawić, a jeszcze nie byłam w tylu miejscach, jeszcze tyle miejsc, na które czekam. 

nawet jeśli dziś nie będzie jakoś tak, albo jeśli będzie tak jakoś inaczej, albo jeśli coś czy tamto czy nie wiem, bo słowa takie płynne, tyle nieokreśloności, tyle #niewiem, że, rozpiska:

1) wymiana nastrojów, przebieramy się za siebie, ja jestem chodzącym zachwytem otoczeniem, o jakie to wszystko jest wszystkim i niczego mnie więcej nie czeba, nie pytaj mnie o lasy, lasy niech będą w lasach, niech będą państwowe, niech będą bezpańskie, ja zostaję na ulicy.
2) niby nie wiem, ale trochę bardzo momentami wiem, bo z roku na rok coraz lepiej wiem, bo z roku na rok coraz lepiej wiem do czego jestem zdolna (a do czego nie), więc czytam mowę mojego ulicznego tańca wprawnie i znam te obawy, i te niepewności tego nie wiem, bo przecież nie wiem. w akapicie brakuje do tego niby i do tych ulicznych tańców nibynóżek, zatem na rozładowanie: 

nibynóżki.

środa, 2 września 2015

sztokholm na romo.

jednego jej nie można odmówić. jej głowa pracuje szybko. nieracjonalnie, nieprzewidywalnie, nieco sadystycznie, ale szybko. 

jej nie można odmówić. czy tego chcesz, czy nie: zrobisz to, czego ona chce czy nie, czy przestanie chcieć. 

więc kiedy mówi you should come you go. kiedy mówi that is smart twice you feel as if it really was smart even though it wasn't. making her laugh makes you feel almost as if it was really funny what you said. even though you'd rather should be worried about your sense of humour. 

this is what ancients called slavery i guess.

___

inny adresat kiedy nieobecność poczucie opuszczenia, przecież to komedia, farsa, tak mówi, ma rację, nawet nie tyle, że nie rozumiem, bo rozumiem. zbyt dobrze rozumiem. 

jest to o tyle interesujące, że gdyby rozlokować nas na osi czasu, to jestem w środku (oczywiście, że jestem w środku, to moja oś czasu) i odpowiednią liczbę jednostek w prawo a także odpowiednią liczbę jednostek w lewo są dwa elementy, które mają ze sobą wiele wspólnego. podejrzanie wiele wspólnego. a zarazem z tego co mi się wydaje, lecz co może mi się wydawać z farsy i komedii, o ile odpowiednia liczba jednostek na plus jest niereformowalna, to odpowiednia liczba jednostek na minus jest otoczona możliwymi drogami, które niekoniecznie prowadzą do odpowiedniej liczby jednostek na plus spozycjonowanej w ten sam sposób. to taki 2D model oddający jeden z elementów tak intensywnej potrzeby powrotu. jednocześnie z każdym dniem robię się spokojniejsza. nie ma to jak przetrawić potencjał dramy nim zaistnieje. siema. wyprzedzanie siebie.