płaszczyzna faktograficzna jest obrobiona na prawym i lewym internecie, ponagrywana, pofotografowana, poopisywana, whatever. co z tego wynika dla mnie?
1) nie oszukujmy się: momentami świetnie się bawię. momentami wszystkiego nienawidzę. radykalizacja samopoczucia, więcej emocji, mnogość okazji do żartów, to wszystko sprawia, żem nieco zachwycona, nieco wkręcona, nieco wyczerpana, nieco zniechęcona, nieco... krótko mówiąc jest mi jeszcze trudniej określić swój stan niż wcześniej.
2) kryptocytując: ja też lubię system. to jest nieco problematyczne zarówno na płaszczyźnie odnajdywania się w tej sytuacji i pytania "co dalej?", jak i na płaszczyźnie samego włączania się w coś bez struktury. mogę negocjować z kimś nade mną albo pode mną w danych hierarchiach, ale muszę mieć punkt odniesienia, coś co mi mówi: tu jesteś, z tym ustalasz, tamtemu proponujesz, to robisz za kogoś, a to komuś zlecasz. w tak dużej grupie nie wierzę w możliwość innego działania.
3) lubię też się uczyć i nie chcę mieć na to mniej czasu. a na pewno nie chcę mieć go tak niewiele jak ostatnimi czasy.
4) trochę też za bardzo się spoufalam z ludźmi, których przecież zupełnie nie znam i pewnie sprawi to, że dość szybko niektórzy przynajmniej mnie przestaną lubić. myślę, że to po pierwsze sinusoidalny ruch w wyniku kontaktu z M., po drugie rosnąca tendencja w wyniku doświadczeń 8-L, po trzecie zaś tego, że dawno nikt się na mnie za takie żarty nie obraził, więc trochę zapomniałam, że się da.
5) zaangażowanie jest również, nie ma co się oszukiwać, związane z dotychczasowym brakiem zaangażowania w jakakolwiek większą formację oraz z tym, że "ja-naprawdę-lubię-się-uczyć", więc jeśli już miałam się zaangażować, no to właśnie w coś takiego.
6) za dużo męskości mi się zwala na głowę. to jest bardziej wyczerpujące niż cała ta akcja razem wzięta. może dlatego też idea oznaczania się, która zawsze mi się, mimo wszystko, podobała, tak do mnie przemawia. #occupied. #justkidding. #1355.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz