niedziela, 31 maja 2015

piękny młody człowieku.

z zasady o pokoleniu starszych, jeszcze częściej o sobie, tym razem o młodszych.

Piękny młody człowieku. 

Trochę czasem trudno do Ciebie dotrzeć, czasem trudno się do Ciebie przebić, ale z mało kim rozmawia mi się tak dobrze jak z Tobą. 

Kiedy się z Ciebie śmieje, to robię to tylko dlatego, bo wiem, że docenisz żart. I wiem, że wiesz, że ja doceniam Twoje dobre historie.

Kiedy słucham tego, co mówisz o kolejnych autorach, po których sięgasz, to jestem z Ciebie dumna, chociaż nie ma w tym mojej zasługi. 

Kiedy opowiadasz mi o rzeczach, których nie wiem, albo pokazujesz mi coś, co jest dla mnie nowe, nie mogę się nacieszyć, że Cię poznałam. 

Twój krytycyzm, sceptycyzm i odrobina pogardy (żeby nie nazwać jej wielkopańską) w moim raczej zgodliwym usposobieniu (jeśli już klasizm, to niższa średnia) imponują mi swoją merytorycznością i Twoją pewnością w ich artykulacji.

Kiedy nie wychodzisz z domu martwię się o Ciebie. Kiedy mówisz o szerokości ludzi: martwię się o Ciebie. Kiedy nie wcinasz i nie śpisz: martwię się o Ciebie. 

Więc kiedy mówisz o #zagranico jest mi smutno.

ps. Możliwe, że gdyby K. była w Warszawie odczuwałabym tę litanię mniej intensywnie. Możliwe, że gdybym nie przypisała znaczenia Twojemu tutorialowi powrotu-do-wielkich-słów: myślałabym nieco inaczej o tym wszystkim. 

Niemniej myślę, że mógł minąć rok od kiedy się znamy (teoretycznie) i z tej okazji życzę nam sto lat znajomości. 

piątek, 29 maja 2015

jeszcze więcej prawa.

#1 jestem waszą linią ujścia. siema. wy też chcecie z kimś o tym porozmawiać. w ogóle chcecie porozmawiać. jestem. siema. też chcę z wami rozmawiać. nawet czasem się nieco stawiam i kończę zdanie, chociaż wiem, że chcecie coś powiedzieć. ale to jest moje pole mikrostruktur. Nie od dziś to robię. Ba. Robię to już od tylu lat, że nie chcecie wiedzieć, którą z kolei jesteście kadrą, którą wdrażam w system komunikacji. Symbioza. Trochę. Trochę feudalizm. Trochę konspiracja. Trochę mi to bardziej obojętne niż kiedyś. Równouprawnienie i respekt. Można? Można. 

#2 Cały czas mi się zbiera nad podsumowanie roku. Zanim się skończył. Ale no, naprawdę. Napisałabym sobie jakąś dobrą listę.

czwartek, 28 maja 2015

a tymczasem.

w Bośni na stopro jest pięknie.

stąd jeździmy do Meksyku badać potomków Azteków i stąd jeździmy na wakacje na Bali, trochę sami nie możemy znieść codzienności przez nas wytworzonej. Tak, tak, absolutnie nie możemy jej znieść na dłuższą metę. Tam też jest strasznie, ale jakoś bardziej transparentnie strasznie.

i najgorsze jest to, że w mikroskali to kumulacja wolnych wyborów. wyborów. huehue. heheszki. 

środa, 27 maja 2015

oddech.

mazur, i po co to wszystko i tak nigdy nie będziesz koksem, siema.

zatem oddech. 

projekt #25zmian na 25-lecie. Czego by nie zmienić. Przykro mi. Albo może nie. Inaczej: przykro mi, ale jestem w stanie jakoś to zracjonalizować. Albo i nie. Nie wiem. Nie no, przykro mi. Zwyczajnie mi przykro, że kimś takim się stałam i chociaż wydarzyło się to co najmniej 10 lat temu, a może i więcej, to i tak mi przykro.

Może spróbuję chociaż to trochę ogarnąć. Czasem to przecież robię. Staranności więcej na każdym kroku, autocenzury i autokontroli. Czy ja naprawdę myślę tak jak mówię? 

oddech. Już i tak nic nie pomoże. Obrzydliwe to wszystko. Język obrazem rzeczywistości. I jak tu pięknie mówić o tym jak bardzo jest paskudnie. I jeszcze nagroda nie czeka mnie żadna, czeka mnie chora atmosfera i tyrka na kuchni, jak pięknie. Tylko po to, żeby za rok o tej porze było tak jak teraz. 

sobota, 16 maja 2015

co mi z tego żółtego kwadrata.

płaszczyzna faktograficzna jest obrobiona na prawym i lewym internecie, ponagrywana, pofotografowana, poopisywana, whatever. co z tego wynika dla mnie?

1) nie oszukujmy się: momentami świetnie się bawię. momentami wszystkiego nienawidzę. radykalizacja samopoczucia, więcej emocji, mnogość okazji do żartów, to wszystko sprawia, żem nieco zachwycona, nieco wkręcona, nieco wyczerpana, nieco zniechęcona, nieco... krótko mówiąc jest mi jeszcze trudniej określić swój stan niż wcześniej.

2) kryptocytując: ja też lubię system. to jest nieco problematyczne zarówno na płaszczyźnie odnajdywania się w tej sytuacji i pytania "co dalej?", jak i na płaszczyźnie samego włączania się w coś bez struktury. mogę negocjować z kimś nade mną albo pode mną w danych hierarchiach, ale muszę mieć punkt odniesienia, coś co mi mówi: tu jesteś, z tym ustalasz, tamtemu proponujesz, to robisz za kogoś, a to komuś zlecasz. w tak dużej grupie nie wierzę w możliwość innego działania.

3) lubię też się uczyć i nie chcę mieć na to mniej czasu. a na pewno nie chcę mieć go tak niewiele jak ostatnimi czasy.

4) trochę też za bardzo się spoufalam z ludźmi, których przecież zupełnie nie znam i pewnie sprawi to, że dość szybko niektórzy przynajmniej mnie przestaną lubić. myślę, że to po pierwsze sinusoidalny ruch w wyniku kontaktu z M., po drugie rosnąca tendencja w wyniku doświadczeń 8-L, po trzecie zaś tego, że dawno nikt się na mnie za takie żarty nie obraził, więc trochę zapomniałam, że się da. 

5) zaangażowanie jest również, nie ma co się oszukiwać, związane z dotychczasowym brakiem zaangażowania w jakakolwiek większą formację oraz z tym, że "ja-naprawdę-lubię-się-uczyć", więc jeśli już miałam się zaangażować, no to właśnie w coś takiego.

6) za dużo męskości mi się zwala na głowę. to jest bardziej wyczerpujące niż cała ta akcja razem wzięta. może dlatego też idea oznaczania się, która zawsze mi się, mimo wszystko, podobała, tak do mnie przemawia. #occupied. #justkidding. #1355.