środa, 19 listopada 2014

nihil. novi.

ale i tak mam ochotę coś zapisać, spoko, kto w dobie internetu mi zabroni. przecież wcale nie jestem głupią blogerką, parafrazując panią z pociągu. wcale.

zależność momentu, w którym jesteś w stanie powiedzieć komuś o czymś co w jakiś sposób boli od bliskości znajomości. na gorąco idzie do najbliższych, im bardziej przepowiedziane - tym łatwiej to sprzedać jako historię przy fajku mniej znajomym.

niezadawanie pytań. ludzie naprawdę nie zadają pytań. pytań w stylu skąd ty się w ogóle wziąłeś rozumiane jako co cię ukształtowało, jakie doświadczenia odcisnęły na tobie piętno. ja słucham, staram się zapamiętywać, łączyć, ja, ja, ja staram się was wszystkich nie tyle zrozumieć, co współodczuć, chociaż może trochę zrozumieć skąd jesteście tacy, jakimi mi się wydajecie.

jest brak czasu na sen, jest nadmiar rzeczy do zrobienia i miejsc do bycia, jest dość intensywnie jak na to, że zimno, potrzebuję czasu na samotność, a tego zawsze jako pierwszego brakuje, czasu na relację ja-klawiatura, zapisać melodię tej jesieni. wracają do mnie stare pomysły, wracają do mnie stare problemy, stare sądy o sobie, których dawno na siebie nie wydawałam, ale przecież zawsze warto się zastanowić nad fundamentalnym problemem wynikającym ze stwierdzenia Rada, że "Ludzie się nie zmieniają". 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz