czwartek, 28 listopada 2013

i jeszcze to.

(podejrzanie dużo ostatnimi czasy tu plotę i komciam rzeczywistość). chodzi o pewien wzór. 
(poziom zaangażowania w próby robienia czegoś + ilość wysyłanych w kosmos sygnałów, że chcesz coś zrobić) / brak odzewu ze strony adresatów = współczynnik hurraoptymizmu odnośnie do rzeczywistości

to, że zostawię go takim, bez komentarza, może być odczytywane jako informacja o tym jak oceniam jego wartość. 

plus: nadużywam słowa szczęście ostatnimi czasy, nie nawet jako określenie tego jak się czuję, tylko po prostu, w różnych kontekstach. zwróciłam sobie na to uwagę. przemyślałam. i wprowadzam poprawkę do swoich wypowiedzi, jeśli chodzi o szczęście, jako irracjonalny stan zadowolenia i braku niepokoju, to jego momenty jestem w stanie bardzo dokładnie wskazać do mniej więcej 14 miesięcy wstecz. jeśli zaś chodzi o to, co ostatnimi czasy nazywam szczęściem, to powinnam mówić raczej o momentach, które w zracjonalizowanym porównaniu do momentów, które mogłabym określić jako pożądany stan, wypadłyby pozytywnie. także w razie czego: to to ostatnio określam szczęściem. 

gdybym umiała mówić wielką literą byłoby łatwiej. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz