środa, 18 maja 2011

uwaga: nuda.

1.muzyka:
 a. uczucia są takie uniwersalne. przez co można je łatwo zbanalizować. vide: Kelly Clarkson.
 b. przejście od słuchania negatywnego (zagłuszanie ulicznego burdlu) do pozytywnego (pure (S)M). 
c. i to co lubię najbardziej, wspólne mianowniki (czyli spoiler punktu 7.) - kwestia do zbadania, jaki wpływ ma wielowiekowa zdominowana pozycja kobiet na wykonywaną przez nie muzykę. w każdym razie mój gender issue w tym momencie przestaje istnieć, bo z niczym się tak nie identyfikuję jak z dekadencką Amy (trochę mocno naciągane to wyznanie, ale niech sobie będzie, że niby jestem taka zdecydowana).  
2. uznanie de facto. to jest to. zgoda na stan zastany. 
3. mam wrażenie, że przez trzy ostatnie dni stworzyłyśmy z Lidzią w miarę stały sposób funkcjonowania. 
4. BUW już mnie tak dogłębnie nie jara (ludzie). jara mnie ławka przed/za domem.
5. zyskałam przyjaciółkę/domknięcie.
6. tyle mi się myśli. mantry: 'jesteś silniejsza niż myślisz' / 'dziwisz się? nie dziwisz się.' / 'gdybym nie x, to by nie...'.
7. metafory matematyczne:
a) sinusoida z skalą zmiany dobową. na sobotę przypada tendencja denna.
b) bywałam tak dużo, dużo głębiej, w skali otchłani bujam się po powierzchni. 
c) w stronę spożywania cyferek.
8. porównanie źródła wody oligoceńskiej do studni - kobieta w turbanie z plastikowymi butlami ~ wodziarka dziewietnastowieczna.
9. radykalizm ustawania fascynuje mnie swą pozornością.   

65 godzin do 0. I co ja robię zamiast się uczyć? przeżywam i doświadczam. uczłowieczam się. 

ludzie. człowiek. mówiłam, że nuda.  

1 komentarz:

  1. [edit]

    już zapomniałam, jakie rozchwianie jest produktywne.

    [/edit]

    OdpowiedzUsuń