wtorek, 24 maja 2011

notka z dedykacją (a nuż Ci się spodoba);

you've got to get yourself together
you've got stuck in a moment
and you can't get out of it

Prolog: 

Równo rok temu moja Mama źle przeszła próbę tolerancji. Wykazała się wówczas/skrzywdziła mnie dogłębnie:
a) niepamiętaniem o moich imieninach;
b) absolutną obojętnością na moje uczucia, o których istnieniu musiała wiedzieć (tudzież je przeczuwać);
c) brakiem kultury dyskusji (nie każdy może być na stosunkach międzynarodowych...);
d) nazwaniem mnie '_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _   _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _' ; 
Co oficjalnie już dawno temu jej wybaczyłam, szczególnie w świetle późniejszych wydarzeń z życia fabularnych. 

Koniec prologu. Treść:

W związku z motywacją (celowo pominiętą powyżej. I nie, nie mam na myśli różowego wina) tak emocjonalnej reakcji mojej Mamy data 24/05/2010 roku zapadła mi w pamięć i bardziej przemawia do systemu liczenia lat niż 08/03, także to nieco tak, jakbym dziś zaczynała nowy rok życia. W związku z tym oraz komentarzem adresatki dedykacji, uroczyście postanowiłam wprowadzić natychmiastową reformę budżetu emocjonalnego (cóż za wyszukana metafora) na rok drugi życia po 24/05/2010. 

Po stronie wydatków mam mianowicie zaangażowanie emocjonalne niezależnie od jego efektów. Po stronie przychodów zaś kategorię epifanii. I to jest słowo klucz. Epifania. 

Wiecie dlaczego bierze się młodych ludzi na dyrektorów w bankach? Bo mają tendencje do podejmowania ryzyka. Także, mimo tego 'że najlepsze lata twojego życia już za tobą', to od tego nowego lepszego roku podejmuję wyzwanie życia epifaniami i inwestowania w fundusze emocjonalne dużego ryzyka. W imię doświadczenia, które jest moim jedynym dotychczasowym kapitałem. 

Dzięks. 
 
and love is not the easy thing...
the only baggage you can bring
is all that you can't leave behind
 

4 komentarze:

  1. <3
    i wszystkiego najlepszego :*

    OdpowiedzUsuń
  2. dobre.
    pamiętam rozmowę w Katarynce po tych wydarzeniach.

    skoro Ty inwestujesz w fundusze emocjonalne, to ja jestem emocjonalnym bankrutem i nie mam już kapitału, bo kupowałam wszystko w obcą dla mojego kraju walutę (po niekorzystnym kursie).
    dobra metafora?
    (a o imieninach pamiętałam nie przez notkę).

    OdpowiedzUsuń
  3. (anonimowy to Małgorzata, coś się psuje z systemem logowania)
    (i z godzinami pod komentarzami. jest 00.03).

    OdpowiedzUsuń
  4. a, jeszcze dodam nieco.
    przeczytałam jeszcze raz, przypomniałam sobie dokładnie tę historię z zeszłego roku i chociaż to dla Cię był wtedy dramat, to cieszę się, że tak się stało bo wiesz... zrestartowałyśmy friendship :*

    OdpowiedzUsuń