wtorek, 29 grudnia 2015

die komische Freundschaften.

Gibt es die perfect Zeit in Deutsch? Ich habe nichts nach die Dienstag Begegnung (warum nicht Treffung) geschrieben. It feels like - wie soll ich das schreiben? - ich fuhle wie das ist die andere komische Freundschaft (Mazur, du fuhlst zu viel, das geht nicht, nicht nach zwei Begegnungen, warum nicht Treffungen, wie das geht mit fucking plural?). Deutsch als Fremdsprache, Deutsch als Fremdkultur, Deutsch als hassliebe Beziehung. 

Du und deine Freundschaften. Die Vorstellunden des Vertrauens. Einseitig. Oder? Just keep on googling, keep it professional. But still it felt good. Poczucie humoru jest key issue dla wszelkich relacji. Wszelkich. Nawet tych, których nazwanie nie obywa się bez przydawek. 

piątek, 25 grudnia 2015

luźne wydawania się o pisaniu.

nie o pisaniu na liczbę znaków, słów, arkuszy, na deadline i nie o pisaniu z cytowań, a nawet nie o pisaniu na bangi, chociaż to też może być pisanie, a nie manufakturzenie.

o tym innym pisaniu. problem numer jeden: niemożność kreacji wielkiej narracji. trochę brak dystansu czasowego, a trochę jednak się naszego świata współczesnego może nie dać zamknąć w "Lalce edycja na 2015" #wyzwanie. Jako rozwiązanie niekoniecznie przekonują mnie koncepcje:

- nużania się w robieniu sobie dobrze językiem, zarówno w wersji ironiczno-groteskowo-momentami-naprawdę-dobrej, ale bez nużania się w głębszym syfie [bez nazwisk] ani w wersji estetyzująco-klasycystycznej-niemalże-oczarowującej.
- wałkowanie tego samego motywu w różnych wydaniach, w różnych realiach, w różnych fabułach.
- robienie z formy sieczki zaskoczeń i zdziwień.
- czynienie autora punktem zainteresowania autora [po to wyżywam się tutaj] bez próby wychodzenia poza siebie [jakkolwiek nieautentyczne by miały być jej wyniki] i używanie pisania do autokreacji. nie mylić z tym momentem, kiedy świat przedstawiony z perspektywy autora jest co prawda na tyle inny, że rozpoznawalny, ale jest on wynikiem jakiegoś tam zamiaru odmalowania świata, a nie odmalowania siebie.

Znakami zapytania jest natomiast:
- robienie ze swojego pisania projektu uchwyceń różnych motywów z zachowaniem jakiejś tam autorskiej spójności. 

niepewność wszystkiego co powyżej. miałam się nad sobą zastanowić. czas start. a nie. miałam czytać. pauza. 


środa, 9 grudnia 2015

dzień jak co dzień.

czyli dopiero koło 11 godzę się z myślą, że cały dzień spędzę robiąc rzeczy, których albo nie chce robić, albo w stosunku do których bez trudu jestem w stanie podać inną rzecz, którą chcę robić bardziej. i oczywiście kieruje mnie to, środa, na myśl o tym byciu selbstwytresowanym do odruchu bezwarunkowej emocjonalności, przy czym najczęściej radości, w zeszłoroczne środy. Zeszłoroczne środy. To było to. Niby na 8:00 i niby do 20:00, ale ok. 11 to już była myśl, o a może pójdę poczekać na artes, a może dyżur, a może tak po prostu dzień dobry, czy coś. I potem to takie przejście przy palarni z nieco rozbawionym wzrokiem i przechyloną w przód odrobinę postawą i śledzenie tego przejścia zza szyby i takie przekorne dopalenia, bo nie dajmy się zwariować. Teraz ok. 11 jest raczej: spoko, za 10 godzin jest 21, przecież nikt mi nie zrobi krzywdy przez tenczas, nawet jeśli siedzę upupiona w za małej ławce między dwoma osobami to jeszcze nie jest powód do paniki i nie muszę się denerwować tym, że ich barki haczą o moje barki, widocznie moje barki muszę bardziej przechylić na ukos i nie będą wtedy haczyć, można się nie dotykać, przecież to nie jest problem, środa, środek, w środku dobrze, tylko między ludźmi siedzenie ssie. 

środa, 2 grudnia 2015

dlaczego nie zima.

dzielność w świetle słonecznym
możność robienia rzeczy
skupienie mas o menos
(bez akcentów)
dopóki jasno daje się z sobą jakoś dogadać
rozbite na wersy byłoby
daje się z sobą
jakoś dogadać

a po powrocie do domu, który zawsze po zmroku zimą,
albo po prostu po zmroku, jeśli niewychodzenie,
wątpliwości, nieufność, niezrozumienie
byle im nie nadać hashtagów

i teraz światło, które,
gdyby warstwa symboliczna była naturalna,
wiem, że nie jest, ale gdyby,
powinno wywlekać prawdę,
więc wiem, że to nie jest wiążące,
ale załóżmy, że w takim razie tamte trzy
(z których największe jest niezrozumienie)
z prawdą nie mają nic wspólnego,
to zima dlatego nie, bo przez nią
po ciemku częściej się przekłamuję.

[edit z niespania] a gdyby nie było #wielkiesłowa (pars pro toto) to byłoby ze mną krucho [/edit]