powinnam gdzie indziej stawiać znaki, ale że matki boskie żartobliwe, podwójna aluzja do dzisiejszego dnia, trochę mnie powycinały, to mam ochotę tu coś nakreślić, chociaż sama właściwie nie wiem do końca co się stało.
może to na chwilę, a może to jest jakiś ważny moment, nie mam pojęcia. raczej na chwilę, ale to dziwne, bo prawdę mówiąc, a że tylko prawdę tu mówię, to po prostu mówiąc, strasznie dziwnie się czuję. w sensie zupełnie inaczej dziwnie niż zwykle.
w sensie nie jest mi smutno czy coś, nie, właśnie nie jest mi smutno czy przykro, czy jakoś negatywnie. myślę, że miło spędziłam weekend, jestem z niego zadowolona, właściwie od czwartku po niedzielę podobało mi się moje życie, co w kontekście jednej z poprzednich notek jest naprawdę postępem. i nawet dzisiaj miałam rano moment silniejszej emocji, bardzo ulotnej, ale czystej emocji. także no same propsy, nie powiem.
ale jednocześnie mam poczucie, jakby mi coś oprócz śrubki od noska odpadło wczoraj po drodze. nie wiem, naprawdę nie wiem czy to złudzenie, czy naprawdę coś zgubiłam.
mówiąc tutaj: jeśli bym to zgubiła, co myślę, że mogłam była zgubić, to nie będę za tym płakać i nie będę tego szukać. byłabym o tonę lżejsza bez tego, taki drobiazg, a ciąży jak cholera.
that's how people grow up
OdpowiedzUsuńhttp://www.youtube.com/watch?v=p2hWIAKAGj0