całkiem ostatnio gładka. tak jakbym na wszystko położyła grubą szybę i przemieszczała się po szkle. kiedy spojrzę na dół widzę wszystkie rzeczy, o które z zasady się potykam. ale po pierwsze: są za szybą, która jest równa i gładka. a po drugie: przecież często muszę patrzeć dokąd idę, więc nie mam czasu patrzeć w dół.
na szybie spędza się czas, nie rozwiązuje problemy. na szybie prowadzi się small talki, nie rozmowy. na szybie kolejne dni szybko, bezboleśnie mijają i już mamy drugą połowę marca. 10 dni temu przestało nawet być mi przykro.
teoria wyjaśnia część rzeczy spod szyby. albo może usprawiedliwia. trochę za bardzo. kiedy szyba zmienia się w lupę to wszystkie niestaranności i zaniedbania staja się dużo wyraźniejsze. nadal są za szybą. i mogę na nie popatrzeć i pomyśleć:
no, moje gratulacje. chujowo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz