To jest pytanie skierowane do mnie: 'czy myślisz, że miałby dość odwagi de se perdre ou meme de se laisser deperir?'. Odpowiedź, mimo czynu mogącego być odczytywanym jako ucieczka, brzmi: oui. I na tym polega problem tej zawiłej sytuacji, że zgoda na zatratę byłaby obustronna. Zakładam się z sobą, że zapomni, że nieprzypominana niezazdrość umknie - i nie przyjedzie.
Przywykam do piękna szybko, zgadzam się na góry wokół mnie, zgadzam się na 35 stopni, zgadzam się na uroki świata mi przedstawionego, na architekturę i na ogólny klimat.
Nie zgadzam się na zapomnienie, którego się boję. Zapisuję zdania 'mam uwiązaną tobą tętnicę', patrząc na prawe ramię (mam nadzieję, że wytrzyma, chcę mieć dwumiesięczny ucisk pamięci), piszę sobie 'znajdę cię, gdziekolwiek będziesz, zbyt wiele mam do zaoferowania, żeby sobie darować', takie bzdury wynikające z nadmiaru wyobraźni co do tego, co się dzieje tam, gdzie nas nie ma.