tabliczka 'silentium'. dlatego ludzie nie są cicho, nie znamy się na łacinie. człowiek spacerujący między ławkami, nieco pochylony, trochę rozprasza. pytanie retoryczne: który to już raz? w tej wbitej w uszy ciszy, dźwięki odgradzamy od siebie masą plastelinowej papy, żeby móc choć raz w tygodniu pomyśleć, zapisać, utworzyć. pięć dni słuchania, pięć dni dźwięków, a szóstego dnia stwarzamy sobie ciszę. czuję żutą gumę, czuję głośniejsze sygnały, ale to wszystko jakby z oddali. mój dźwiękoszczelny mikrokosmos samoświadomości. dziś dogonię obowiązki, dziś dopadnę zaległości - po tym, jak dzielnie słuchałam - wypowiem się na piśmie, recenzurując własne poglądy do formatowania Times New Roman, 12, interlinia 1,5, wyjustowane, marginesy 1,5 i 3,5.
i dlatego tutaj arialem. i dlatego folder 'wytwórczość' -> 'niewiązana', wiecznie niespełniony folder, on w każdym razie courierem new, dlatego szybkie notatki notatnikowe, albo calibri. przycinanie się do czcionki - ma znaczenie.
dzisiaj patrzyłam na charakter pisma. na same litery, niewidząc treści, analizowałam ich formę i próbowałam oderwać się od tego, co wydaje mi się, że trochę wiem, chociaż pewnie nie wiem nic, bo jak można coś wiedzieć o kimś innym, jeśli się nic nie wie o sobie. powiedziały mi tyle, co myślę, że wiem. także albo nie umiem się oderwać, albo naprawdę to mówią litery.
miało być o ciszy, jest o czcionkach (swoją drogą - skąd to słowo? co ono ma do czczenia?). trochę over-dygresyjnie, ale trochę w tym jest prawdy, że jeśli zapis, to w ciszy. kto by pomyślał, że z adh-dziecka taki cichy człowiek się zdarzy?
lubię to Twoje czczenie czcionek - słów wydobytych z Twoich głodów - dziecięce ADHD? to pewnie ślady naszych niepokojów w Tobie - naszego BYCIA PO RAZ PIERWSZY - wobec NOWEGO ŻYCIA - za które przeciez chcieliśmy wziąć odpowiedzialność aż nie powędruje ... do BUW-u, Kopenhagi, Londynu, Wiednia czy po prostu Gwiździn... reszta jest milczeniem w silentium
OdpowiedzUsuńwszystko to pewnie prawda, ale z zestawieniem 'po prostu Gwiździn' to, mój drogi Panie, nie ma opcji, ja się nie zgodzę! : ) ostatnie miejsce, które było po prostu. tam przecież nic nie dojeżdża, samochody wślizgują się w rowy, a nawigacja traci orientację!
OdpowiedzUsuń