nie mam czasu być ładnym ... ja muszę być ponad tym.
lakonicznie, bo szkoda słów. jest sytuacja. mi brak cierpiwości. zaprawdę.
dwa mechanizmy. pierwszy oparty na wnioskowaniu z doświadczenia - że czasem się udaje. drugi natomiast, oczywiście wykorzystuje nietożsamość kategorii czasem i zawsze.
tradycyjna dysproporcja interessementu. wyzwalanie we mnie mnie, budzenie ze stanu hibernacji potrzeb, o których zapominam. czuję się jakbym nigdy niczego nie doświadczyła.
z serii kiedyś się tego nauczę: semiotyka, logika, alfabet lorma, jezyk migowy, hebrajski i czytanie przyzwolenia, tudzież braku przyzwolenia, bez potrzeby uciekania się do słów.
"nie mam czasu na sen gdy mam siłę i moc?"
OdpowiedzUsuńjesli wykonasz przesunięcie, a jesteś "P", czyli "moc" właśnie (a przypominam, że masz też siłę F, skoro tak deklarujesz;/) to przecież:
P=W/t => P=(F*s cosinus alfa)/t I WTEDY bedziesz miała czas:
t= F*cosinus alfa/ P
i na co go se przeznaczysz - to już twoja sprawa (może być i sen)
ALE OCZYWIŚCIE LEPIEJ STAĆ W MIEJSCU I UDAWAĆ NIESZCZESLIWĄ :/ :/ :/ po prostu nie czaje
Przepraszam bardzo, jebłam się w obliczeniach, oczywiście:
OdpowiedzUsuńt=(F*s cosinus alfa)/P
ALE I TAK MAM SATYSFAKCJĘ, ŻE CI TAK DOJEBAŁAM!(Zawsze czekalam na te chwile)
co prawda to cytat, ale widocznie trzeba brać odpowiedzialność nawet za cytaty, których się używa. także ok, mogę wykazać od razu fail:
OdpowiedzUsuńw moim wypadku s = 0 (chociaż jest to jeden z tych przypadków, kiedy jest droga przebyta, są nawet zmiany przyspieszenia i prędkości, ale nadal przemieszczenie = 0), także dzięki za dobre chęci, ale nadal nie mam czasu ;p
FAIL 2:
OdpowiedzUsuńmusisz zajść problem od-Syzyfa-strony: u niego przesunięcie też 0, a pracę (wszak syzyfową!) robi. Wtedy t= W/P.
Zostan egzystencjalistką i pierdol nie-syzyfowy czas!!!
Syzyfową pracą jest myślenie nad tym kto zawsze czekał na chwilę dojebania mi. Mam dziś wielką potrzebę pokłócenia się i byłoby to darem od losu, wiedzieć z kim spór byłby spełnieniem marzeń obu stron.
OdpowiedzUsuń"Kto jestem? jeszcze rano, powiedzieć nie mogę!"
OdpowiedzUsuńZreszta niepodobna przystać na Twoją ofertę: ja już Ci dojebałam i czuję się spełniona, a Twoich marzeń spełniać nie zamierzam (brrr, co za nieczuły świat!)
Wystawiam Ci znicz [*], gdyz wnioskuje, ze umarlas (bo nie wierze ze sie obrazilas na moje zarty albo mnie po prostu olalaś). Oczywiscie nie podpisuje sie, bo BESSĘSU: zyjesz sobie teraz w zaswiatach i na pewno wszystko wiesz
OdpowiedzUsuńprosto ze świata, nie zzaświata: ssensem byłoby podpisanie się. w sumie dzięki za stwarzanie przeciwwagi dla mojego posługiwania się wyłącznie małymi literami przez ciągłe krzyczenie capsem, ale to btw. a do rzeczy, to brak mi punktu zaczepienia do czepiania się w poprzednim komencie. skoro już mi dojebałaś i czujesz się spełniona, to gratz, cieszę się, że mogłam się do czegoś przydać. chociaż nadal za bardzo nie widzę źródła tej satysfakcji.
OdpowiedzUsuńUff, jak dobrze, ze żyjesz; jak to mówią: "Lepszy znicz w komentarzu, niźli na cmentarzu". Moj wyrafinowany zart polegał na tym, ze Ci właśnie nie dojebałam.
OdpowiedzUsuńAle i tak nasz konflikt jest tragiczny, bo zamierzam pozostac anonimowa 4EVER. Ale za to okrasiłam Twoj blog CAPSAMI - więc nasza rozmowa nie byla bezwartościowa (jesli masz takie - MYLNE - wrazenie;p) Żegnaj (mam nadzieję, że sie pozegnasz, bo w przeciwnym razie nasz dajalog będzie przykładem klęski jakichkolwiek formuł czlowieczeństwa - a to juz nie zart!) NARA ;)
szkoda, będę tęsknić, także mam nadzieję, że to nie żegnaj, tylko do widzenia ;p a konflikt jest agoniczny, nie tragiczny, zresztą, w sumie to nie konflikt, tylko (nie)dojebywanie - czyli czyżby jednak niespełnienie? dobranoc.
OdpowiedzUsuń