piątek, 14 października 2011

pure borderline.

wynika z zakochania w życiu. z tej niestabiloności uczucia. podskoków, uskoków, zeskoków. a jako, że dziś podskok, to napiszę, żeby mieć świadectwo jednego z tych dni, kiedy uczucie kwitnie. 

bardzo przyjemnie jest poczuć się sobą taką, jaką się się pamięta. a zarazem nieco inną. z obsesji w podjaranie kontrolowane. z wzroku w deskę w wytrzymujące spojrzenie. z wierności przekonaniom w równomierne rozłożenie pomiędzy różnorakie przedmioty zainteresowania swojej platońskiej satysfakcji. kolekcja typów. trzymając się tego gościa na pe - idei. ideałów. a jako, że ideały są nudne - mistrzów w tworzonych na bieżąco kategoriach. świat jest pełen idei (to takie słowo w którym mieszczą się inicjały, należące do mojego prywatnego słownika, także znaczy więcej niż znaczy. jeszcze więcej). 

także myślę tak teraz i wyliczam sobie. mam poniedziałki, wtorki, czwartki. mam wtorki. mam piątki. mam weekendy. no i mam wyobrażenie, które uparcie usiłuję zweryfikować. nie lubię śród! ale będę się rozglądać, może po prostu środy jeszcze nie wypatrzyłam. zbyt wiele w tym dniu biegam, żeby się rozglądać. 

a tak btw, w ramach dzielenia się wiedzą: mówi się dwoje zajęć! 

w każdym razie żyję. i to całkiem dożywczo. po co łapać króliczka, skoro tak przyjemnie się go goni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz