nadszedł moment, w którym bezskuteczność działań, które podejmuję, tudzież ich efekty odwrotne do zamierzonych wprawiły mnie w stan, w którym z pełnym przekonaniem stwierdzam (wrzuciłabym w status na fb, ale mam Tatę w znajomych, a tu raczej nikt nie zajrzy, zresztą, wiadomka, kreacja autora, ja przecież nie przeklinam):
rozkurwię to miasto za 17 funtów z kawałkiem (koszt tygodniowej ostrygi klik!)
także mam plan. 6 muzeów, 6 dni, bilet na autobusy, także każdą podróż rozpoczynam 2,5 godzinnym docieraniem do mojego prywatnego centrum miasta (Elephant & Castle, mogłam wybrać coś z ładniejszą nazwą?). Plan: National Gallery, Kenwood House (ponoć Vermeer. ponoć jest w tym piekielnym mieście jeszcze jeden, ale ponoć bilet kosztuje 8 funtów. może jakbym zarabiała - haha?!), Tate Modern, V&A, Tate Britain, British Museum. I gdzieś po drodze jeszcze dwa domy.
A jeśli zarobię - wtedy drugi Vermeer (ale to w sierpniu, jeśli zacznę zarabiać) oraz ostatni dom (ale to w sierpniu, jeśli zacznę zarabiać). Także - mam plan. I w głowie mi jakoś spokojniej. Tylko cały czas ta myśl: I just wish it had been Emma Watson. I nieustannie inna myśl: when You're gone I don't feel like talking at all. I bezustannie ta myśl o kostusze, wiadomo, takie wieści nie wypadają drugim uchem. Tymbardziej, że tak bardzo chciałam się jej wypłakać, bo, wiadomo, prawdziwy dorosły to jednak coś. Pomódlcie się Ci, którzy umiecie jakoś konstruktywniej, niż ja. Pokręciłam wątkami. Wątami do absolutu (powinnam mieć religię na fb: absolutyzm).
Grunt, że mam plan. A po planie - wracajmy wszyscy na swoje miejsca, wyznaczone pozycje, przyjąć postawę godną ostatniego żula menela studenta i przestać widzieć ją tylko oczami wyobraźni, a zobaczyć na żywo, aczkolwiek zmartwiałą w bezruchu, pełną jednak naszych ruchów palców przewracających strony (do kogo ta apostrofa?)...
I dziś przeszło mi przez myśl, że letnia sesja była moim najszczęśliwszym okresem w tym roku. It's official. Jestem nienormalna.
Wiadomość dla Mamy Gosh: widziałam dziś pola lawendy. Plantację całą. Można zwiedzać, jest kawiarenka, można się sztachnąć zapachem fioletowych pól.
Do widzenia Państwu, idę na walkę z miastem / rozwijać moją pasję do komunikacji publicznej / pisać wiersze o tym, że się wypisałam, bo już długopiszę, wracam za tydzień i opowiem, czy da się.
1. Fajnie wiedzieć, co to ostryga, bez klikania :D
OdpowiedzUsuń2. http://www.somersethouse.org.uk/ nie masz go na liście?
3. Zwiedzaj <3 Londyn <3
4. Rany, ucałuj ode mnie Słonia na wieży, mijałam go codziennie z autobusu 12: Peckham - Elephant & Castle- Trafalgar Square - Oxford Circus
5. Chyba kocham Londyn.
6. Moja mama przeszła w tym roku przemianę. Nie może już patrzeć na lawendę. nie podoba jej się lawenda wcale. Właściwie wywala z domu wszystko, co lawendowe.
Łaziłaś kiedyś wieczorem trasą od London Eye w kierunku Tower Bridge, po bulwarze? Najpiękniejszy spacer świata <3
i pray, darling. (english)