poniedziałek, 25 lipca 2011

to nie tak.

i ja się się pytam - jak mam realizować plan, jak w momencie wsiąścia do autobusu mam ochotę na co innego, niż plan przewidywał? także co robiłam przez ten tydzień miniony...

wpierw przekonalam się, że jeśli chodzi o malarstwo, to nie dojrzewam. idę, patrzę, no w porządku, no pięknie, ale ja się pytam, gdzie holendrzy? są! oto oni. oto te scenki, obrazki z życia codziennego, te pijackie imprezy na podwórkach, te portrety, na których nic się nie dzieje, ale są tak ascetycznie genialne, że głowa mała. a ponad to, lubię to, klik: razdwatrzy. następnie szybka decyzja - british museum. ale tam jakoś smutno. już mnie złapało to, co zdiagnozowałam dwa dni później (spoiler!).

także czwartek kenwood house, charming, otoczony ogrodem, parkiem, nad wodą, nieduży, niby w mieście, ale zupełnie jakby osobno. po czym tate modern. i znów mnie to dopadło! 

i piątek, kiedy okryłam o co chodzi. po muzeowaniu samotnym i umiarkowanie szczęśliwym stwierdziłam, że dość, że szarpnę się, że a co mi tam, że mi wolno, że koniec z i-didn't-deserve attitude - i poszłam do maka. i to było to. bo widzicie moi państwo, to nie jest tak, że coś nie styka na linii ja-świat - po prostu czasem nie dostarczam sobie wystarczającej ilości  kawy. 

a dzień później poznałam mojego nowego bossa i jego rodzinę, robiąc z lasu ogród. z - dla mnie - średnim rezultatem, ale boss zadowolony. po czym uwieńczyłam weekend rodzinnym spacerem nad morzem i pierwszym w życiu fish&chips, które z miejsca wylądowało w pierwszej dziesiątce moich ulubionych potraw. i morze, takie dzikie, w porównaniu z naszym. 
 
jaki morał z tej zfabularyzowanej historii? nie byłam w somerset, bo plan był - poniedziałek, 10:00-14:00, kiedy jest za darmo. a o tej porze zaznajamiałam się z moją robotą. dobra robota. cieszym sa. niech wyjdzie, zaklinam. dość podgórek. 24 gone. 37 left. 

1 komentarz:

  1. z kawą prawda- nie mów, że dopiero teraz to odkryłaś (!)

    much has been going on here and there
    ładne kraby. dobra pani z ręcznikiem. śliczni chłopcy z bańkami.

    No i co by tu jeszcze. Korzystaj.
    Tęsknię.

    OdpowiedzUsuń