5 lat temu, proszę Państwa, z miłości do, napisałam:
Zgodnie ze spostrzeżeniem Isera, który stwierdza, że spadek określoności jest odwrotnie proporcjonalny do udziału czytelnika w spełnieniu dzieła (im więcej miejsc pustych, tym silniejszy wpływ na utwór może wywrzeć odbiorca) (...), a recepcja skrajnie zdeterminowana prywatnymi doświadczeniami i subiektywnymi preferencjami czytelniczymi. Iser uważa, że nieokreśloność może zostać przez czytelnika oswojona – nazywa ten proces „normalizacją”[1] – dopasowywaniem znanych odbiorcy elementów do „miejsc pustych”.
[1] W. Iser, Apelatywna struktura tekstów. Nieokreśloność jako warunek oddziaływania prozy literackiej, przeł. M. Łukaszewicz, „Pamiętnik Literacki” 1980, z. 1., s. 264.
'miejsca puste'. Dzisiaj reinterpretacja. Upraszczając - kiedy nic nie piszę - to także coś znaczy. Co prawda chciałam napisać coś w tym stylu:
...i na zmianę obiecuję sobie - "nie będę mieć dzieci" i pytam się się "a jeśli moje dziecko nie będzie chciało chodzić - nie będę go kochać? jeśli moje dziecko będzie zwyczajnie tępe - nie będę go kochać?" - i cały czas myślę "zwariuję, jeśli mój syn nie będzie gejem" i odliczam to marnowanie czasu na dorastanie - jak można nie umieć czytać...
ale już wcale nie mam ochoty na takie rozkminy. W ogóle nie mam ochoty na rozkminy. W ogóle nie mam ochoty. Dzisiaj same uproszczenia. Uproszczę - można mówić non stop lub nie mówić w ogóle. 'LUB' nie 'ALBO' - można oba. Także widzicie Państwo, dzisiaj widnieją tu miejsca puste.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz