niedziela, 15 listopada 2015

po koloniach.

kiedy zasypiam nad pdfem, bo jesień taka nużąca, że spałby, a nie śpi, a przynajmniej nie spać się stara, przez głowę przenikają obrazki, jakieś mikrosekundy zapatrzeń. próbuję spojrzeć na "będziemy" spoza i wygląda najlepiej. spoglądam na "będziemy" z wewnątrz i jest jeszcze lepsze. dopisuje plusy za każde mówienie na bieżąco/niemal bieżąco.

__

i kiedy z "będziemy" patrzę na świat to tak bardzo nie mam na niego słów. nie mam zdań odpowiedzi dla mam, nie wiem co ma w głowie tat, nie mam siły tłumaczyć, że modlitwa za Paryż nie winna być powodem antyuchodźczego nastawienia. 

obraziłam się po trosze na hashtagi. 

__ 

i przecieka mi czas, i (u mnie) dobrze, (ogólnie) niedobrze, i to, że czas jako najważniejsza konsekwencja rewolucji przemysłowej, i to że wystarczyłoby dymnąć do Gruzji i już inaczej, i trzeźwiej spojrzeć na szkołę strach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz