sobota, 27 grudnia 2014

zranione A.

skorzystam z tej myśli, w inny kontekst ją wrzucę, bo zranione A. 

mogłabym odpisać coś ironicznego, jakoś odbić tę obrazkową piłeczkę. mogłabym odpisać coś serio i najlepiej wulgarnego. albo po prostu wysłać selfie-z-fuckiem. a nie odpiszę nic, bo to nie jest powód ani do żartów, ani do nerwów. po raz kolejny się przejechałam na zaufaniu w przyjacielskość, och, jaka ona jednak niestała, jak ona się pięknie rozpływa w zimnym powietrzu.

nie pojadę do Ciebie na urodziny.
nie zadzwonię do Ciebie bez powodu, żeby Cię usłyszeć.
nie wyślę Ci niczego do przeczytania, chociaż nadal liczę się z Twoją opinią.
nie chcę nawet wiedzieć czy miałaś dobry powód, nie interesuje mnie to.

chyba się odwiązałam od idei naszej friendship, siema. A. ma również prawo do bycia zranionym. i, a masz, a masz to wyznanie, do którego nigdy nie dotrzesz, przeholowałaś, nie tym tonem młoda damo, żebyś to chociaż ujęła w I'm so sorry formie. byłaby inna gadka. chyba już mi niewystarczająco mocno zależy, żeby się starać i cieszyć z małych rzeczy. są za małe na nasze duże możliwości. 

sobota, 13 grudnia 2014

pionteczek, oho.

bardzo doceniłabym gdyby ktoś mi nakreślił co się właściwie stało z moim piąteczkiem.

może dlatego ten sceptycyzm wobec zabawy w habit rpg - nie przewidzisz spacerów w poszukiwaniu apteki 24/7 o 3 nad ranem, wizyt mam po 1:00 w nocy, no tego to nie przewidzisz, że nagle total reset zmienia się w fatal error i budzisz się o 12 ani nie wypoczętym, ani nie nadal porobionym. no nie, tego nie ogarniesz jak w ogóle do tego doszło.

i senne majaki wypowiedzeń, które się w głowie czają i nie dają spokoju przesunięte zostają na poranek, kiedy nie spotykają się ze zrozumieniem (czy kiedykolwiek się z nim spotykają, hejka?), i jawa się jawi jakaś podejrzanie oniryczna, to przez te nocne spacery.

naprawdę nie rozumiem gdzie się podział piąteczek. "przeze mnie, wszystko przeze mnie, bo nie umiem słuchać i za mało mam słów".

a najgorsze jest to, że ja naprawdę mam ochotę się spokojnie pouczyć. a tutaj nagle okazuje się, że grafik buwu i mój to jakieś totalne nieporozumienie, znów chyba będę musiała iść na wagary, żeby chociaż przez chwilę pooddychać pełnym roztocza powietrzem stojącym od 15 lat nad okładkami "tylu pięknych kobiet". i świąteczną przerwę rozpisałam - 22, 29, 30, 5 - wtedy gwiazdy powinny mi pozwolić znaleźć drogę do domu. I zajmę się katalogami arrasów i wkręcę się, bo (tylko po to o tych arrasach) - "Pani to chyba się szybko zapala". 

Żebyś wiedział, typie idealny. Żebyś wiedział. 

wtorek, 9 grudnia 2014

światło.

1/ są takie dni, kiedy w CI I na schodach tworzą się miniaturowe tęcze, bo ktoś pomyślał albo i nie pomyślał, ale mu wyszło tak, że światło pada ukośnie na schody i tworzy okładki floydów na wybranych płytkach. 

są takie dni, że kiedy patrzę na panią Magdę (której pierwszej to powiem, że świat współczesny opiera się na zbiorze fikcji), patrzę na słońce wznoszące się nad powiślem, uderzające w okna CI II. 

to nie jest jeden z takich dni. 

2/ poszłam kupić czarne spodnie. i nawet przymierzałam czarne spodnie. ale wyszłam z czerwonymi. dlaczego? co mi się stało (kto mi to zrobił?), że musiałam dokonać wyboru, że przestało być oczywiste, że biorę czarne spodnie, lepiej, że naprawdę chciałam wziąć czerwone? to nic nie znaczy, to o niczym nie świadczy, jakby powiedział Łona?

3/ Natalia Przybysz - Prąd. Repeat. Play. Shuffle repeat. Play. Shuffle. Play. Repeat track. Play. 

4/ nie myśl, że się tego nie spodziewałam. Nie wszyscy są Jacyno.  

poniedziałek, 1 grudnia 2014

siema K.

i sprawdzam ten chiński horoskop, jestę kozą, next year will be mine, the world is mine, najgorzej. jeszcze raz - najgorzej. żarty się mnie trzymają jak nigdy, skąd te żarty, nie ma co się śmiać. czytam strony internetowe, które wyglądają jak okładki książek w Twojej podokiennej księgarni. beka z typiary, jak nic.

najgorzej tak się dać porwać tym witalizmom, w tym punkcie, chociaż nadal nie doczytałam, myślę sobie:

ERROS.

siema, jestem erros. fatal erros. klawo, że grudzień, mogę coś napisać i nie wyjdzie grafomańsko, bo przecież to już nowy miesiąc. 

"Zdrowie Kozy (Owcy) w 2015 roku. Mimo że jest to generalnie dobry rok dla twojego zdrowia, możesz mieć skłonność do wypadków, zwłaszcza związanych z ostrymi przedmiotami. Zachowaj ostrożność."

Niby chiński, a czarny humor. Haha. Mówiłam, że słabe żarty.