"Noce są najgorsze. udręka bezsennego leżenie obok osoby, której się pożąda i w której nei sposób wzbudzić pożądanie, gdyż nie ma metody, by się do niej przebić. Jedno obok drugiego. Albo na boku, jak łyżeczki. Uwaga, nie dotykać! [...]
W ostatnich dniach kilkakrotnie ledwie powstrzymałam się od tego, by chwycić ją za ramiona i potrząsnąć. Mam ochotę ją spoliczkować - nie po to, żeby ją unicestwić czy zniszczyć (ta intencje przyświeca jej kuksańcom i szturchnięciom, które mi wymierza), ale by zmusić ją do tego, by zwróciła na mnie uwagę, choćby nienawistną, i by skończyć z tą idiotyczną sytuacją, w której nasze serca i ciała są od siebie odwrócone".
"W każdym związku jedno z dwojga gra rolę kronikarza".
"Dla mnie miłość to sprawa postanowienia: jak się zakochałam, to się tego trzymam. Zawsze jestem dobrze poinformowana".
_
S.S. - wpisuje się do mojego kanonu nieracjonalnych faworytów. Jak V.W. - kwestia gustibus a nie techniki, stylu, epifanii literackich, whatever. To nie Marcel, to nie Mann, to nie Kafka, których po prostu każdy zdolny do czytania człowiek musi szanować i nie da się nimi nie zachwycać, ich - nie bójmy się tego słowa - kunsztem.
To bardziej kwestia jakiegoś tam współodczuwania lebenslaufu.
Czyli o tym co u mnie opowiada mi S.S. O tym co u mnie dowiaduję się z .mobi. I wolę zostać w literkach, niż patrzeć na siebie bez tego lusterka odbić ad infinitum w przeszłość ducha L-dziejów, powielonych schematów fabularnych naszych historii, niż zerknąć na siebie bez żadnej soczewki.
__
Bo bez soczewki wygląda to mniej więcej tak:
- $.$
- <333
- $.$
- <333. <3?
- :/ ?
- :<
- -.- -> $.$!
- oook.