wtorek, 29 lipca 2014

update.

[somehow] i'm [kind of] happy here, on island. 

somehow, cause it's not exactly what i'd described if i were to describe happiness.

kind of, cause most of the time i don't look like happy person.

but there are moments when i truely laugh, moments when i truely feel something, kind of care, which is somehow nice. 

of course there is whole bunch of things which drive me crazy, but still i get something here what i would not being anywhere else, so all in all, as usually since pretty long time, it's worth it, (you know).

and yesterday i thought about piaseczyńska and it was so foggy in my memories, like it would have never existed. neverland.

and i already know it would be hard to get back to the previous state of living (no, not life. living).

wtorek, 22 lipca 2014

connections.

przebłysk poczucia łączności z wszystkimi ludźmi, których kiedykolwiek poznałam. technologie czy metafizyka.

kiedy młody Zygmunt mówi o wiecznym stanie wyjątkowym myślę: panie, wpadnij pan do T-rex, u niej permanentne napięcie, wpadnie, wydrze jakieś słowo, pracę mamy Syzyfa, trzy razy wyjąć każe i trzy razy włożyć to samo w to samo miejsce, bo coś jej się nie podoba. a nawet nie tyle, ze nie podoba, co nie jest tak jak przecież powiedziała. a piać od nowa jak powiadamy, ponoć z ruska.

administracja kafkowska. w ogóle kafkowsko. a babuszka franza.

piątek, 11 lipca 2014

na +.

1. Fizycznie to naprawdę miłe pracować. Oprócz zmęczenia jest też takie nieporównywalne do biegania/basenu/czegokolwiek uczucie pracy wszystkich mięśni, tego, że nabiera się sprawności  i pewności w ruchach.

2. Nikt, przez jakieś 15 godzin na dobę, nie może mi niczego nakazać, zakazać. Sama decyduję co jest na obiad, a nawet - póki co - o której wstaję.

3. Mieszkanie z N. - podoba mi się. Pewnie będzie mi się ciężko potem odzwyczaić od spania na jednym materacu codziennie.

4. Mam czas na czytanie (i gdybym miała bardziej sprecyzowany pomysł i więcej samozaparcia do siedzenia w nocy: nawet na pisanie).

5. Oddzielenie miejsca pracy od miejsca zamieszkania. Nawet te 200 metrów robi różnicę: wracam to wracam, nie zejdę zaraz dla rozrywki poobierać mrkv.

niedziela, 6 lipca 2014

wspólny mianownik.

"Noce są najgorsze. udręka bezsennego leżenie obok osoby, której się pożąda i w której nei sposób wzbudzić pożądanie, gdyż nie ma metody, by się do niej przebić. Jedno obok drugiego. Albo na boku, jak łyżeczki. Uwaga, nie dotykać! [...]

W ostatnich dniach kilkakrotnie ledwie powstrzymałam się od tego, by chwycić ją za ramiona i potrząsnąć. Mam ochotę ją spoliczkować - nie po to, żeby ją unicestwić czy zniszczyć (ta intencje przyświeca jej kuksańcom i szturchnięciom, które mi wymierza), ale by zmusić ją do tego, by zwróciła na mnie uwagę, choćby nienawistną, i by skończyć z tą idiotyczną sytuacją, w której nasze serca i ciała są od siebie odwrócone".

"W każdym związku jedno z dwojga gra rolę kronikarza".

"Dla mnie miłość to sprawa postanowienia: jak się zakochałam, to się tego trzymam. Zawsze jestem dobrze poinformowana". 

_

S.S. - wpisuje się do mojego kanonu nieracjonalnych faworytów. Jak V.W. - kwestia gustibus a nie techniki, stylu, epifanii literackich, whatever. To nie Marcel, to nie Mann, to nie Kafka, których po prostu każdy zdolny do czytania człowiek musi szanować i nie da się nimi nie zachwycać, ich - nie bójmy się tego słowa - kunsztem. 

To bardziej kwestia jakiegoś tam współodczuwania lebenslaufu. 

Czyli o tym co u mnie opowiada mi S.S. O tym co u mnie dowiaduję się z .mobi. I wolę zostać w literkach, niż patrzeć na siebie bez tego lusterka odbić ad infinitum w przeszłość ducha L-dziejów, powielonych schematów fabularnych naszych historii, niż zerknąć na siebie bez żadnej soczewki. 

__

Bo bez soczewki wygląda to mniej więcej tak:

- $.$
- <333
- $.$
- <333. <3?
- :/ ?
- :<
- -.- -> $.$!
- oook.

piątek, 4 lipca 2014

no surprises.

wszyscy, którzy odchodzili: odeszli.

miałabym cokolwiek, żeby się napić, to bym się napiła.

kolejna osoba, która nigdy się nie dowie, jak była dla mnie ważna.

[pieprz się bóg, mam nadzieję, że nie istniejesz]