przegrałam. szkoda, dobrze wiedziałam jak zainwestować 50 000. nie szkodzi, napiszę lepszą sztukę. szkoda, nie jesteś sarah kane. nie szkodzi, przecież dopiero od 15 miesięcy nie nienawidzisz teatru. szkoda. patrzę i widzę jakieś magiczne roczniki 1977, 1983... Btw, gdyby oni byli sarah kane już by nie żyli. Czego ja bym chciała. Pięć napisanych sztuk, laboratoria dramatu, nagrody... Można? Można. Nie jestem pisarzem. Nie robię tego dobrze, to to robi pisarza. Klejmoklepcą jestem, to można robić źle, no i robię. Źle.
Jestem potrzebą TU I TERAZ bycia kogoś, kto mi powie, że nie szkodzi. W sumie nie, bo szkodzi, a nie chcę takiego kłamania. Nawet lepiej, żeby nic nie mówił. Żeby mnie głaskał i żebym się nie czuła przegranym.
Kurwa mać, to żenujące, ale byłoby spoko się poczuć ważną. Nawet nie tu i teraz, tak raczej mieć to z tyłu głowy cały czas, że się jest. A nie, że się nie jest. A jeszcze gorzej, że mogłoby się nie być. Na domiar złego jutro piątek. W ogóle.
Ale jeszcze napiszę coś ważnego. Nieważna osoba mogłaby chociaż napisać coś ważnego.
Btw nie umiałam napisać: hej, wzięli moją sztukę do drugiego etapu!, a świetnie mi idzie rozwodzenie się nad tym, że nie jest ona w finale.
no a tutaj jak na dloni rocznik 1991, musi byc teraz!natychmiast!zaraz! to nie żaden pojazd tak tylko widzisz jak się zgorzkniały i zły robię. miało być że proust 20 lat pisał. a ja i tak go już nie przeczytam [podobno człowiek wchodzi w wiek średni kiedy dociera do niego że już nigdy nie przeczyta w poszukiwaniu utraconego czasu]. wiek średni jest tak samo chujowy jak każdy inny. wieczny odpoczynek racz nam dać panie, pozdrawiam sebastian
OdpowiedzUsuń