my new favourite suicide. właściwie powód jest jeden. kiedy czytam o tym jak wyjaśnia pod-tekst i dokładnie wiem o czym mówi, bo i've been there, to trudno się nie zajarać. wystarczy.
co ciekawe doceniam to, że nie jestem w tym momencie w tym stanie, w którym byłam czytając ją lipcem i sierpniem. doceniam, bo mogę spojrzeć jak na warsztat krawca literatury, a nie jak na odbicie w lustrze. dystans.
tak, bo jest ok. gdybym miała powiedzieć co ostatnio mi się podobało, to podobało mi się spotkanie z K. na polach. poczułam jakby zszedł ze mnie ten nieokreślony rodzaj zawodu brakiem takiego wyjątkowego porozumienia, do którego między nami jakoś przywykłam. może nie rozmawiałyśmy symultanicznie, może nie złapała mnie za głowę i może nie było Najlepiej, ale było tak jak powinno między nami bywać, chociaż czasem. ja jestem cierpliwym typem, przynajmniej behawioralnie, i nie łatwo mnie wprawić w ten stan, a jej się udało i dobrze wyczuła moment, żeby to odkręcić, mój przyjaciel to jest mój przyjaciel, ja wiem, tylko nie czułam ostatnio i dobrze to było poczuć, tak tak.
to co mi się nie podoba nadal jest za grubą szklaną szybą. po tej stronie szyby mam niedzielny poranek, weekend na P., spotkania sobotnie, spotkania niedzielne i pod-tekst.
I parę cytatów, żeby nie zaginęły:
"Myślę, że jeśli ktoś nas źle traktuje, ale robi to z poczuciem humoru, to tak naprawdę można mu wybaczyć".
"Ludźmi kieruje potrzeba, nie przeszkoda".
[btw, znaleźć "Fragmenty dyskursu miłosnego" w rozdziale o "Oczyszczonych" - bezcenne. Przypomniał mi się 21 grudnia 2013. Ucieczka do buwu i lektura Barthesa. Jak ja wtedy kurwa czułam. Czułam tak, jak wtedy "Gdy traci się siebie, dokąd można pójść? Nie ma dokąd pójść, tak naprawdę to coś w rodzaju szaleństwa". I jak ja Cię nienawidziłam za to, że kiedy ja nie miałam dokąd pójść i w końcu wróciłam, i poszłam do pokoju, to do mnie nie przyszłaś. Człowiek, który zakopał swoją siekierę.]
"Myślę, że (...) dążyła między innymi właśnie do tego, żebyśmy ponownie otworzyli się na swoje uczucia - nawet jeśli jest to bardzo ryzykowne".
"Myślę, że do pewnego stopnia trzeba przytępić swoją zdolność postrzegania i odczuwania. Trzeba wyłączyć przynajmniej część własnego umysłu, żeby móc funkcjonować. Inaczej pozostaje się chronicznie normalnym w społeczeństwie, które jest chronicznie nienormalne".
Piszę to wszystko a chciałam napisać jedno zdanie: poczułabym Londyn.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz