puf i nagle. ups. przeliczam, bo od tego, od tego umiłowania do przeliczania, nie mogę się uwolnić. może to kwestia umiejętności, a nie wiedzy, to co tak w tem przeliczaniu zachwyca. w ogóle to może być kwestia umiejętności. anyway - przeliczam i patrzę na wynik jako na pomnożenie tego puf. pif-paf.
puf i nagle. ups. naprawdę. ego-i-styczne ups, ale jednak ups. i niemożność od ups się uwolnienia. potrzeba wypowiedzenia, to już tradycyjne. perspektywa, kiedy widzi się z wielu perspektyw, nie sprzyja ustaleniu wspólnej wersji.
bo i tak, że teraz puf i myślę - aha, czyli całe to puf jest po to, żeby usprawiedliwić swoją bezradność, nieskuteczność, przegraną. zresztą, całe przegranie mogło być motywowane mechanizmem "nie wybaczam sobie".
że myślenie "nie zasługuje" jest łatwiejsze, bo zwalnia z obowiązku próbowania. bo myślenie "nie wybaczam sobie" zwalnia z obowiązku zmiany, bo przecież i tak już sobie nie wybaczę. i tylko można zawiesić działalność.
fujka mazur. to już łatwiej ogarnąć emocje. one są jasne. tak jest tak, nie jest nie. kiedy analiza i interpretacja, i analiza, i interpretacja, i jeszcze analiza i interpretacja - to nie ma tak, tak jest na nie, albo i nie ma nie.
dr Fuck by miał do powiedzenia, ale całe to jego anal-izo(lo)wanie die Geist -w tyle (głowy)* mieć-, bo to wcale nie żadne ego; to tylko Cień- cieńko przędzie-
OdpowiedzUsuń