zostało mi uświadomione wprost, że dałam się zwariować. no racja, jak zwykle, tak, jak miałam nie, tak znów tak, dałam się totalnie zwariować. i od dziś, które zaczęłam o 5:00 rano, change. myślę do siebie zdaniami, żeby kontrolować o czym mi się tak myśli.
w celu obniżenia statystyk - koncepcja. jako jaką postać historyczną widzisz się? jak ja się widzę w życióweczce. najpierw woolf. boże, przecież wcale nie. właśnie nie! może paderewski. nie, nie, też niedobrze. wojskowy? żyd jakiś?
wilde. oscar wilde. nie szalejesz, będąc delikatną, za tym czarującym skurczysynem. ależ owszem, jednakże tak to się ja widzę w mej najlepszej wersji.
taksówka podjechała od razu. pomyślnie. kolejki jednej stałej nie zastałam stojącej. też dobrze. druga, też nieobecna, dała czas na napisanie tego właśnie. 8 minut. rewelacja. a miejsce parkingowe podjedzie mi samo pod stopy.
chociaż imię mi się podoba. od dziś do odwołania, myślę zdaniami (może od razu złote aforyzmy, oskarze?), szpile performatywne wbijam w policzki i będę totalnie wilde. próbować będę.
pozdrawiam dawanie się zwariować, idzie nam się dogadać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz