bo nie może być inaczej.
na wszystko zgoda. minął dysonans nomenklatury, wyrzuciłam go na 2xA4 i kiedy zapisałam swoją wersję, to zbladła mi w pamięci.
na wszystko zgoda. bo większość nie w mojej mocy.
na wszystko zgoda. na moje nie trzymanie się postanowień tanecznych, na instynktowną potrzebę przełamywania przestrzennego, na wystawianie się na bęcki - zgoda.
na wszystko zgoda. na próby wytrącenia, na mimowolne wytrącenie - czy mi ktoś kiedyś wszczypał w zamek szyję, czy może potrzebowałam tylko pretekstu, żeby buchnąć, nie wiem, zgoda na załzawianie się.
na wszystko zgoda, na wszystko przeczekiwanie, na wszystko rozpiski, na wszystko ujęcie w słowach pomoże.
jak przyjemnie jest posiedzieć do rana nad książką, wstać po jedenastej i zająć się znów nauką. to taki dobry stan, kiedy jest we mnie wszystkiego akceptacja. nie mnie zmieniać.
oparzenie numer dwa, dostrzegam paralele. pierwsze jeszcze nie zeszło, a już trzask-prask, bęcek drugi. na nie również zgoda. jeśli paralelne, to nie, że się podpuszczam, ale jako prometeusz jestem oswojona z igraniem z ogniem. 'only the one that hurts you can make you feel better', ha, na oparzenia kubeł zimnej wody na głowę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz