hopsa. o kurwa, ubodło, ale ubodło, że tak, że kurde ani chwili bez, że ciągle z, z, z, więc hopsa, mam dość, wybieg. hopsa.
Do przystani. Roland Barthes znający odpowiedzi na każde pytanie. dwie figury klucze: OBWAROWANIE ("ujmować w bezmyślny nawias szerokie przestrzenie depresji, które je rozdzielają" itp.) oraz DEKLARACJA ("kształt (...) komentowany bez końca"), fragmenty dyskursu, księgozbiór dydaktyczny, jestem przypadkiem wszechogarniającym. Zajebiście się zuniwersalizować, stać się jednym z wielu przypadków, zajebiście jest nabrać właściwej perspektywy - siły intelektu górują choć chwilę nad irracjonalnością.
Z przystani do domu (będzie jego zmieniona forma, będzie bez rozkmin konkretnych - słuchaj, słuchaj mnie i zadawaj mi pytania - będzie mi Olka brak). Do dwóch papierosów na wyjaśnienie dziewięciu miesięcy, jaka ja bywam zwięzła, gówno prawda, spoko, spoko, czas zamknąć japę, czas wreszcie zamknąć japę.
I zwiew, zwiew do epicentrum problematyczności, klin, jaki to jest klin, do źródeł wszystkich dramatów, stawić czoła frontom atmosferycznym i innym oziębłościom. i położyć się na podłogę i zapalić na balkonie, żeby się zakotwiczyć w Warszawskiej pewności i bezpieczeństwie.
i tak ja wiem bardzo jak zrobię jak ja to zrobię. Jak tylko zachcę uciec, to ucieknę, na razie się stawiam, się stawiam w pozycjach, się stawiam pod ścianą, się stawiam, na razie do pionu.
ale sobie pójdę, jak tylko mnie coś zachwieje. wygłoszę swoją kwestię i sobie pójdę, bo bo mam prawo do uciekania, mam prawo do uciekania. niech tylko zaistnieje sytuacja. a potem, potem już naprawdę zamknę japę. nic dobrego z tych wypowiedzeń i tak nie wynika.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz