ok. moment szczerości.
to jest czysta przekora. hop, jedna anegdota. hop, Facebook podpowiada znajomych. ups, obsuwa. byłaby taka obsuwa. ale myślę. nie, to nie jest powód. to nie jest sensowny do niej powód. może ludzie się uczą na błędach i może tak powinnam to odczytywać.
hop, telefon. opowieść, od pół roku już ta sama historia. moment zastanowienia. nigdy nie było tak źle. zwyczajnie 'najgorzej'. byłaby taka obsuwa, gdybym się zatrzymała. gdybym przyjęła do wiadomości to jak jest źle.
hop, spojrzenie z boku pod wpływem cudzej historii. robię błąd, znów popełniam ten sam błąd, pakując się w coś, co nie jest moim dyskursem, w język, który nie jest moim językiem. byłaby taka obsuwa, takie zsunięcie, tąpnięcie.
hop, kiedyś widziałam to jako system szalek i języczków u wagi, które robią góra-dół w zależności od tego, w której dziedzinie życia jak się one's układa. hop, teraz bym miała dwie szalki na samym dole, w tym jedna z nich wkopana w ziemię, jedną wykonującą ruch góra-dół z amplitudą od w pół drogi między dołem a neutralnym w górę, do mniej więcej trzech czwartych i jedną na stałym, wysokim poziomie.
hop, dobrze, że nie wierzę w podróże, bo bym uciekła. a tak to tylko hop hop. mechanizm obronny. hop hop. do przodu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz