trochę dysonans, ale to takie motto. 11 dni. mam 11 dni, żeby oszukać przeznaczenie. zanim miną chcę sobie na głosy rozpisać możliwe scenariusze i odczucia związane z scenerią:
1) nie zrobię nic, bo:
a) bo mi nie zależy,
b) bo lubię nic nie robić w takich sytuacjach, same sytuacje mnie satysfakcjonują,
c) bo cała koncepcja inkarnacji/klonowania przecież tak naprawdę mnie nie przekonuje,
d) bo mogę pokrzywdzić, a przecież nie o to chodzi,
e) bo to nie w moim stylu, mimo wszystko, robić coś takiego, kiedy mogłoby mi zależeć
f) czas, czas, czas,
g) bo to nieracjonalne, głupie, ryzykowne i... no tak, ryzykowne.
2) zrobię mały krok człowieka, bo:
a) bo mi kiedyś bardzo zależało i nadal mi nie przeszło,
b) bo de facto nie mam wiele do stracenia, bo jeszcze nie przywykłam,
c) bo nigdy tego nie zrobiłam
d) bo jak kiedyś słuchałam jak ktoś mówi o takich sytuacjach, w których ja zawsze zachowuję się do tego kogoś podobnie, to mnie mroziło, że tak biernym można być, więc powinnam coś zrobić, żeby sobie udowodnić, że mogę spróbować
e) bo klinem, klinem proszę gawiedzi, niczem innem. a najlepiej całą klinianą armią.
ergo: mogę się wstrzymać i zdać na okoliczności. granica zdawania - 10 lipca. jeśli nie do wtedy, pewnie nigdy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz