piątek, 27 lipca 2012

tongue tied.


tęsknota to te chwile, kiedy czuję sytuację, których tu nie ma, które były kiedy indziej, gdzie indziej, z ludźmi, których brak wtedy dziobie mi klatkę piersiową. tęsknota to te chwile, kiedy widzę inne miejsca, nagle przede mną wyrasta Plac Bankowy, przystanek 160 przy Feminie, murek pod buwem (skrót biblioteki po niemiecku: Bibo). tęsknota to te chwile, kiedy nagle stają mi przed oczami chociażby najzgrabniejsze nogi na świecie. kiedy zamiast tej burzy, która jest nade mną, czuję inną burzę. tęsknota to momenty, w których świadomość istnienia alternatywnej rzeczywistości robi krzywdę teraźniejszości. ten moment, kiedy zamiast być w mojej nowej sytuacji (jak zwykle lepszej, jak zwykle - najlepszej), nagle wszystko ucicha i widzę najpiękniejszy uśmiech na świecie. 

lekiem na tęsknotę jest świadomość, że kiedy wrócę to i tak tego wszystkiego już nie będzie tam, gdzie było. nic na swoim miejscu. chyba nie za bardzo mam dokąd wracać. nie planuję jeżdżenia po zakończeniu, nie planuję powrotu. z planów wyobrażam sobie tylko gdzie bym chciała w tym roku mieszkać. reszta: egal. 

wtorek, 17 lipca 2012

miej wątpliwość.

manchmal sehe ich alles mit richtig perspektiv. dann alles sieht nicht so gut aus. 


1. z przedramion na dłonie przepełzły wysiłki. 
2. a głowa - gone. nie mam myśli. 
3. i sen pożądany.
4. i to pytanie czy wy rzeczywiście nie macie alternatywy dla small talku, czy to tylko bariera językowa sprawia, że nie Rozmawiamy ze sobą wcale.
5. i moje ulubione pytanie: Freund? Kein Freund. I ciągłe uważanie na bycie w normie. A zarazem ciągłe bycie poza normą. tylko, że to się w waszej wyobraźni już nie mieści, więc jestem nie-do-końca-ale-w-normie. to by było za dużo, taka opcja nie istnieje.
6. i front, w którym niepewność - że może jednak nienormalność, 1/10, 2 by było genug. 
7. i bez pożegnania raus. to nawet nie była historia.


właściwa perspektywa i patrz szerzej, patrz trochę szerzej, daje niepokój. więc wąsko patrzę, zadaniowo. wtedy: es geht, alles gut. 

czwartek, 12 lipca 2012

równowaga, na niej polegam?

nie. skrajności. teraz jestem ciałem i tylko ciałem. jestem biegiem, jestem rowerem, jestem ruchem, jestem aktywnością. moja głowa śpi. teraz jestem ludźmi, jestem poszukiwaniem języka, który poszedł w zapomnienie, jestem ciągłą nauką nowych słów, jestem próbą porozumienia w dengliszu, w jakimkolwiek języku - byle rozmawiać. jestem uciekaniem przed samotnością, jestem poszukiwaniem kontaktu. nie jestem głową, biblioteką, nie jestem książkami, nie jestem - dajcie mi wszyscy spokój. jestem dajcie mi rozmowę, dajcie mi kontakt. 

jestem wybaczaniem chaotycznych zdań. jestem cierpliwością wobec pytań: Polska jest w  Unii Europejskiej? Macie euro? To też są skrajności. Wiedza, z którego roku jest austriacka konstytucja czy od kiedy są w UE. Lucky me, lucky European, lucky Polish girl in Italy.

i jestem brakiem żalu do sytuacji. do siebie. brakiem wyrzutów sumienia, brakiem złych myśli, jestem brakiem pożądań i pragnienia zmiany, brakiem regrets, brakiem pretensji. nawet do siebie. nie mogłam inaczej i inaczej nie mogę. momentami próbuję się zmusić do pomyślenia o tym. 

codziennie wygrywam swoje życie. 

niedziela, 1 lipca 2012

'i'm bulletproof, nothing to lose, far away, far away'

trochę dysonans, ale to takie motto. 11 dni. mam 11 dni, żeby oszukać przeznaczenie. zanim miną chcę sobie na głosy rozpisać możliwe scenariusze i odczucia związane z scenerią:

1) nie zrobię nic, bo:
a) bo mi nie zależy, 
b) bo lubię nic nie robić w takich sytuacjach, same sytuacje mnie satysfakcjonują,
c) bo cała koncepcja inkarnacji/klonowania przecież tak naprawdę mnie nie przekonuje,
d) bo mogę pokrzywdzić, a przecież nie o to chodzi,
e) bo to nie w moim stylu, mimo wszystko, robić coś takiego, kiedy mogłoby mi zależeć
f) czas, czas, czas,
g) bo to nieracjonalne, głupie, ryzykowne i... no tak, ryzykowne.

2) zrobię mały krok człowieka, bo:
a) bo mi kiedyś bardzo zależało i nadal mi nie przeszło,
b) bo de facto nie mam wiele do stracenia, bo jeszcze nie przywykłam,
c) bo nigdy tego nie zrobiłam
d) bo jak kiedyś słuchałam jak ktoś mówi o takich sytuacjach, w których ja zawsze zachowuję się do tego kogoś podobnie, to mnie mroziło, że tak biernym można być, więc powinnam coś zrobić, żeby sobie udowodnić, że mogę spróbować
e) bo klinem, klinem proszę gawiedzi, niczem innem. a najlepiej całą klinianą armią.

ergo: mogę się wstrzymać i zdać na okoliczności. granica zdawania - 10 lipca. jeśli nie do wtedy, pewnie nigdy.