sobota, 4 grudnia 2010

Dic.

bez wersodzielności ciągłem napiszę co mi się kudli - zmarzłam. a nie. zmarłam. zamieram. wymiernie. wymnie mnie zimanie. ziemianie. umieranie w spadanie. 

a jeszcze w listopadzie mówiłam, że bębniarze w tramwajarze, że na całej linii wygrywam szybę, że ni chybi szybi rytm i rumor w humor, że opad uniesień i jeszcze brak śniegów, że uf, to by było za wiele tego niebnego, conieco nie bo po co. 

a także i były rozprzeproszone myślipociele. i tak się przed szczerze, niekojeszcze, nieco. o ja cię. kojące. czy juże, czy nie także. i te drzwi otwarte na niepokoje. i dziwność ta skończoność, jak taka ja jak nigdy dotąd. 

i ap-ost-rofa. za znasz mnie. zbyt wiedzy. do mysł? do-chodzi do-rowód do-świadczeń. 

a teraz do-słownie, zamiast od słowa do słowa przemykać z treścią. także nowoczesność, jak skończę to wyłożę mój zachwyt i zachłyst. chłystek. także świąteczna reinterpretacja jako pomarańczowej rewolucji. także starożytności mi wzrasta zrozumienie. także winnam niewytłumaczeń dokreślonych. 

i 'gwiazda ZTM', takie hasło. i patrzę, i widzę, i słyszę, że Ch. Tilly, że T. Żyro, że już znam te nazwiska. 

1 komentarz:

  1. nie rozumiem cię, ale pomarańczowa rewolucja kojarzy mi się z razom nas bahato. razom nas bahato z kolei z utratą dziewictwa.
    ja nie marznę, bo aktualnie wożę się na uczelnię furą.
    zaraz się rozpłaczę, bo znamy się lat iście w chuj, a ja nie rozumiem ani słowa.

    OdpowiedzUsuń