sobota, 2 października 2010

pamiątki stolicy.

Czytaj pamiętnik ze stolicy. Nie mogłam sobie darować żarciku historycznoliterackiego. Bo przecież na filologii polskiej nie jestem tylko dlatego, żeby nie przestać czytać. Prawda to, czy nie, nieistotne. Dobrze brzmi.

Od niedzieli spałam w czterech różnych łóżkach, z czterema różnymi osobami, w czterech różnych dzielnicach – tego samego miasta. Jest piątek, dzisiaj nic nie muszę. Nigdzie mi się nie śpieszy – a gdybym wiedziała co lubię (To lubię!) spędziłabym dzień robiąc coś co lubię. Jednak na zewnątrz jest zimno, a ja jestem w moim nowym home, który mieści się – not/va bene na ulicy Chłodnej.

Co mnie przerasta. Póki co wymiar logistyczny przedsięwzięcia pt. ‘studia w stolicy’. Autobusy i tramwaje, bo stały się koniecznością, a nie zbytkiem. Jak to moja współlokatorka nazwała – to, że u nas wszystko jest na sznurkach. Bo ma rację. Tęsknię za solidnym wiekiem XIX, z jego wszystkimi wadami – był o wiele bardziej autentyczny niż nasze pozorne szczęści z fabryki na Tajwanie. Za ciężkimi meblami, których można używać przez cztery pokolenia. To, że mam Internet mocno limitowany. To, że pani dziekanatka zamknęła mi drzwi przed nosem – na domiar złego, na klucz. A najbardziej to, że nic nie przystaje – ni to do moich marzeń, ni do wyobrażeń, ni do odczuć, które miały się pojawić. Brak radosnej ekscytacji. Brak poczucia posiadania tysięcy możliwości. Brak wujka w ministerstwie. Wnioski.

Czas zacząć się czuć dobrze ze sobą. Czas skończyć z takimi fachowcami od siedmiu boleści. Czas przestać uzależniać swoje poczucie bezpieczeństwa od możliwości sprawdzenia dzień w dzień tych samych zakładek z grupy ‘everyday’s’. Czas również przestać wierzyć w cuda, bo mimo wszystko nadal ta wiara we mnie jest, co na tak długą metę, jaką bez wątpienia jest… Zadzwonił do mnie tata i puściłam wątek. Łap wątek, łap wątek! Tak, koniec wiary w cuda.

Puenta, podzielę się zwierzenio-szykiem rymowanką:
czy toruń to czy wsza wawa
tak czy siak nie ma true lawa

3 komentarze:

  1. ale zawsze może się znaleźć.


    a tramwaje- mimo wszystko- w Warszawie kocham.

    OdpowiedzUsuń
  2. ogólnie, z tą filologią to jest tak, że by się chciało pisać o tym dwudziestoleciu jak ja je widzę.
    Tamtym znaczy.
    Żarciko-wierszyki docenione <3

    ja mam wujka w sejmie, jest tam ochroniarzem.

    a jak sama widzisz, wykłady mogą być dające do myślenia.
    a jako poczucie bezpieczeństwa lepszy podręcznik od polskiego.

    eh, intelektualistko.

    OdpowiedzUsuń
  3. toruńskie trlv przebrane, a te najechane zwykle zajęte. albo słabe. albo na raz. albo za bardzo chce mi się spać.

    OdpowiedzUsuń