wtorek, 24 sierpnia 2010

negatywne uczynki.

zabójstwo, kradzież, rozwiązłość, kłamstwo, podżeganie do waśni, ubliżanie słowne, rozgłaszanie plotek. "tu wlicza się również czytanie banalnych książek z powodu przywiązania". zazdrość, złe intencje, błędne zapatrywania. 

negatywne uczynki. pozostaje pytanie, dlaczego tak często podkreśla, że cierpienie jest złe. dobre cierpienie... dobre cierpienie nie jest złe. jako się rzekło, lubię być nieszczęśliwa. tak jakby nieszczęście miało być przygotowaniem na odmianę losu. jakby trzeba było zasłużyć na coś, co jeszcze nadejdzie. odwrócona karma. 

ale chciałam o czymś innym. chciałam o takim uderzającym poczuciu, że teraz, to już nawet nie brak ryby/tru lava. teraz brak tego, co podobno jest najważniejsze. wspierającej rodziny. brak poczucia, że mam rodziców, którzy ogarną. którzy pomogą. i tym sposobem coś co do tej pory wychodziło samoczynnie upadło z strefy idealizacji i platonicznych crashów do poziomu codziennego braku matczynej miłości. tłumacząc prościej: zamiast objawów, symptomów, które były namacalnymi, cyklicznymi znakami jakiegoś problemu na tym tle - mam wprost problem. bez elementów uświadamiających mi raz na jakiś czas kompleks. po prostu bez substytutu. 'adopt me'.

to już naprawdę żenujące. 

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

when do i begin...

well. it's always hard to start. but i have an idea. as my life's going to change... let's call it - a bit - it's good to write some things down, just to be sure they won't get lost during changes.

from madonna's version of bible's verses: lamps are different, but light stays the same. maybe more than week ago i started to talk about this to my friends. i was complaining about lack of knowledge inside me: knowledge about which religion'd give me kind of inner peace. of course, as catholic-from-birth - i started to complain about church. and - of course - i made misteake. i didn't connect the fact, that one of my friend is not only catholic but at the same time - one of the best people i've ever met. she started defence. and - fuck, i'm so weak - in few sentences she destroyed whole my angry story with her peaceful speech. i was like... like: it does not matter whether i studied buddism, i were jew or i stayed catholic but just started to be a real part of church - i'd never gain this kind of peace, this kind of sureness. 

still homeless - no place for me in warsaw. still worried - it won't be my place, on las relaciones internacionales i guess. wish i knew what to do with my life to make this beautiful world stay this way and simultaniously be just a lil bit more fair. how may i use myself. all this time, doubts. 

para explicacion.

tengo que explicar por que me gusto a leer los libros de don dalajlama:

"możemy odnaleźć buddę, który nam pomaga, w procesie eliminacji. Zapytaj siebie, kto spośród ludzi blisko z tobą związanych wyprowadza cię poza koło cierpienia, powodowanego przez niewiedzę, przywiązanie i nienawiść. Czy to któreś z rodziców? Twoi przyjaciele? Twój mąż albo żona? To nei twoi przyjaciele, to nei twoi krewni, to nei twoi rodzice. Tak więc jeśli istnieje jakiś budda, który ci pomaga, musi to być ta osoba w twoim życiu, która prowadzi cię ku oświeceniu - twój nauczyciel. W taki oto sposób można postrzegać nauczyciela jako doskonałego buddę w najzwyklejszej postaci".

Bingo. Bongo. Por la ventana veo que esta obscuro y siento ya el invierno. soy tan cansada. pracy mi dajcie, bo oszaleję. ale do tematu. buddyzm. znak zapytania. momentami straszy sekciarstwem. momentami przerasta wiarą w pracę nad sobą. jak to kiedyś zostało poprzekształcane: człowiek w oczach amerykanów jako potencjał, jako materiał, jako przedmiot metamorfoz. człowiecze ciało jako narzędzie do pracy nad umysłem? wróć. wiara - której mi brakuje - w możliwość zmiany się, przemiany. kiedyś znajdę moją lampę, może nie będzie to tybetańska maślana lampeczka, ale dalej dar dam mu do mnie nieco jeszcze decir.

wpadło mi dziś w ucho takie współbrzmienie, zanocę zanucę: nie mieszczę się w mieście, rozwlekam się poza limes - to mnie je, a we wie, bezdomnie still. la vie est une chanson