15 lat temu minus jeden dzień miał premierę the l word.
fakty - musiało to być ok 2007 jesienią, jakieś promo piątego sezonu na wyborczej, ojciec mi coś mimochodem wspomniał. poszukiwania, forum, linki, oglądanie w sekrecie na tym jednym domowym kompie (hardcore!) i totalne totalne przeżywanie powtórzone potem jedynie dwukrotnie (a i to chyba jednak z mniejszym przeżywaniem) przy sense8 i orange is the new black. jak zwykle - poczucie wspólnego mianownika.
bo dałam sobie wczoraj te cztery odcinki i here we are:
1) wspólna z sense8 utopijność ludzkiej jedności (ourchart no i wiadomo, homo sensorium);
2) wspólna z orange is the new black absolutna koncentracja na kobietach i chociaż orange is the new black absolutnie przoduje w poziomie skomplikowania bohaterek i tym ja bardzo są przekonujące, to tlw totalnie wykształciło pewien kod archetypiczności - niepełny, bo niepełny, wiadomo, że umiarkowanie emancypujący (głównie rich, thin and living in LA - no ale patrz punkt pierwszy. bardziej problematyczne - mostly white, ale zwróćmy uwagę na fakt, że jednak kwestia ta jest problematyzowana do pewnego stopnia), co samo w sobie nie było złe.
jest zima 2019, 11 lat po tym kiedy zaczęłam być z tlw na bieżąco. internet był wtedy inny. mój świat wtedy był gorszy niż ten, w którym teraz jestem - chociaż świat na ogół wydawał mi się wtedy mający potencjał bycia lepszym, niż teraz. w sensie (pkt 1) wiary w to, że gdzieś jest los angeles. i że tam, tam to miałabym tysiąc dziewczyn (parafrazując bodajże fucking amal z kolei). lucky me, że nie wiedząc, że tak być może, w pewnym stopniu warszawa stała się moim LA.
kiedy natomiast one mówią (pewnie w 2004/2005) o tym, że kiedyś będzie 2015, to myślę sobie, o ziomki, 2015 to luz, ale potem będzie 2016, 2017, 2018 i tylko coraz gorzej. sweet sommer children, myślę sobie. a potem myślę sobie o legalizacji w usa i o repealing don't ask don't tell na przykład. i o oliari. i może mimo wszystko coś się zmieniło na niezłe przez te piętnaście lat. może.
oraz podoba mi się pewien poziom consistency przeżywania i odbierania bohaterek i ich relacji. wiedziałam co dobre, zanim wiedziałam co dobre. brawo ja.
także pewnie dam sobie więcej. należy mi się. bo ja już nie mogę ciągle czytać i pracować. pracować i czytać. czytać. pracować. czytać do pracy.