bo o niczym innym nie mogę, kiedy jestem w domu pod kocem a i tak mi kostnieją dłonie.
seasonal depression, its official. dwa dni jakby miało być spoko i humorek, i w ogóle, a dzisiaj znowu to samo co ostatnio, co od świąt.
i tylko mi wpadło, że pisanie to głównie lek na samotność. i że bez niej nie ma pisania. albo niemal nie ma.
no i panika nieogaru. zimno i panika nieogaru. jak ludzie to robią, że się nie martwią.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz