well, i'm like wow.
brak zaufania do doświadczenia jako czegoś zbyt, żeby mogło być prawdziwe.
brak zaufania do poczucia, że wszystko będzie dobrze, choć w odpowiednio długiej skali dzieją mi się dobre rzeczy. przecież musi się coś, no właśnie. zawsze musi się coś. logika zasługiwania nie daje się tak łatwo wyplenić. no przecież, nie zasługuję na przydarzające mi się dobro, już łatwiej zrozumieć krzyż, niż dobro.
wszystko łatwiej zrozumieć, niż nie dające się uzasadnić logicznie dobro, niezasłużone i jakieś takie niemożliwe.
a jednak, przecież ja byłam i właśnie no tak, no przecież nie mogłam sobie tego wymyślić. przyśnione było niepokojące i szare, prawdziwe było naturalne, spokojne i barwne, fizycznie odczuwalnie prawidziwe.
znam fakturę wajchy do okna, więc byłam.
(czyli mam 26 lat i nie umiem sobie wyobrazić co jeszcze dobrego mogłoby mnie spotkać. lucky bastard).
nie trzymać się zbyt kurczowo szczęścia. ale go nie vergessen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz