sobota, 28 lutego 2015

otchłoń.

straszek przed byciem odrzuconym człowiekiem.

potęgująca się w tym względzie obawa.

przed chwilą napisałam to samo w trzech akapitach, pełnymi zdaniami. skreśliłam. bo to tylko tyle. wielki, ogromny strach przed byciem odrzuconą. zaufanie mieści się w jednym tetri, gdybym miała je zmierzyć. 


środa, 25 lutego 2015

kolejne młodości.

paradoksalnie mam poczucie, że próby wyodrębnienia kolejnych etapów sprowadzają się do coraz krótszych okresów. jakby listopad skończył się w lutym. a przed listopadem był ponad rok constans. wcześniej był rok constans. 

a teraz to już sama nie wiem, bo ten luty w ogóle sama nie wiem czym był. i tylko takie: no dobra, co dalej? zostaje. nie wiem, ja nie wiem. ciągle coś i nigdy nic. niby nic. 

[przesadziłam? vertrauenschaden?]

poniedziałek, 23 lutego 2015

wakacje.

skutki tygodniowej przerwy:

1) nadmiar pomysłów, chaos organizacyjny, nie ogarniam w co ręce wsadzić i czym zająć się pierwszym (zapisz, zapisz sobie terminy, zapisz sobie pomysły) - to ta swoboda myślenia tygodniowa, antyzadaniowość, to wszystko, te wrażenia, doświadczenia, to sprawia, że się gubię, a zarazem totalnie mnie rozsadza energia, jest super, bo przecież ze szkołą zawsze jakoś się udaje, więc teraz też się uda, kiedyś musi być ten pierwszy raz? ale czy teraz?

2) region niesamowitości, miejsce, w którym mam poczucie, że mimo intensywnego zwiedzania i doświadczania, nie wyłapałam nawet jednej milionowej tego, co można, brak języka w gębie utrudnia, no nie dogadasz się, zupełnie to wszystko inne, ale przecież jakoś bliskie, jakoś zrozumiałe, chociaż tak jakby to był zaklęty czas Polski, którego nie znam, ale tyle o nim słyszałam, jakoś go tam czuję, tu czuję, coś z niego do mnie przetarło...

3) i jakoś jakby bliżej nam do siebie, co jest zaskakujące, co jest miłe, czego się nie spodziewałam i czego nie chcę zapeszać, ale to dobre, tak razem gdzieś pojechać, sobie radzić, coś zobaczyć i wrócić, do domu. do domu. do Warszawy. jak ja się cieszę, że was wszystkich zobaczę.

dużo różnych myśli. z tych, które mi się podobają, to myśl o poszukiwaniu Wielkiego Rozmówcy, niemalże jakby poszukiwaniu Boga w człowieku, tak jakoś wpadła i nie chce wypaść. 

cisnąć. dużo cisnąć. i może Teheran. dlaczego by nie Teheran. to jest jakiś pomysł. 

poniedziałek, 9 lutego 2015

tysiąc moich zmęczeń.

niedogrania czasowe, ludzkie, przestrzenne.
wyobrażenia.
filmy, które mnie nie przekonują.
teatr, któremu trzeba dorabiać gębą sens.
niepewności.
odświeżanie gmaila.
brak maili na gmailu.
chodzenie do biedry i kupowanie rzeczy.
jedzenie tych rzeczy.
wyjęzyczanie się.
chęć na imprezę.
niedogranie czasowe, ludzkie, przestrzenne.
brak rewolucji.
potrzeba czułości.
problem z wielkimi słowami.
łatwiejsze do wykrzyczenia SON ISOLADO niż cokolwiek innego.
podtrzymywanie entuzjazmu.
nadal ciężka torba.
śnieg.
rower z niesprawnym hamulcem z tyłu (z tym mogę coś zrobić).
czekanie na autobus (mogę usprawnić rower).
za mało kawy, bo taka droga w buwie.
niezdolność do klepania kolejnych stron bezwysiłkowo.

stąd właśnie moje zmęczenie.

niedziela, 8 lutego 2015

erasmusy.

srusy. 

po co to wszystko? po co te wymiany, po co te otwarte granice, możliwości, może możliwości? po święty spokój i zajętą sobą młodzież. kiedy jeździsz po świecie, i to nie w ramach zaangażowania w legię cudzoziemską, nie zrobisz rewolucji. kiedy masz możliwość pojechać gdzieś za free, jeśli będziesz dobrym studentem i ogarniesz sto tysięcy papierów, to dlaczego miałbyś mieć ochotę i skąd miałbyś mieć czas na rewolucję. a ci, którzy zostają nie zrobią rewolucji, bo kumple na erasmusach. 

erasmus jako instrument profilaktyki w zakresie regulacji nastrojów społecznych. 

[i tak lubię unię, po prostu świata nienawidzę]

środa, 4 lutego 2015

dialogów ciąg dalszy.

masz coś z tym pytaniem.
masz mnie.
relacyjność.
interaktywność.

mógłbyś spytać, skoro już zaczęłam. ale nie.
mogłabyś spytać, ale nie szkodzi, że nie pytasz.

ciągle to samo. ale nie do końca.
niby już bywały takie dialogi,
ale, zawsze to ale, jednak zawsze zaskakuje.

łatwość, płynność, naturalność. coś zaskoczyło.
może jednak to nie był przypadek,
#niewierzęwprzypadki.

dużo ci obiecuję.

dużo ci obiecuję.

dużo ci obiecuję.

obiecanki cacanki.
ciągle to samo. i tak do końca.

#slap

[mistrz pierwszego wrażenia. a potem tylko zawody.]