niedziela, 8 czerwca 2014

odwołuję.

stwierdzenie pt. "nauka to takie samotne zajęcie". inaczej. wspólna nauka zbliża. w tej rzekomej odwołanej samotności dużo sprawniej idzie kumpelstwo. niby to wiedziałam, nie pierwszy raz to się tak zdarza, ale zarazem tym razem jest inaczej, zawsze spoko, jestem zadowolona, podoba mi się ten czas i naprawdę jestem zdolna powiedzieć, że czuję się dobrze. 

nie wyprowadza mnie z równowagi przesłyszane "głupie koleżanki", chyba już mi to obojętne. nie przeszkadza mi brak czasu, odwrotnie, brak czasu robi mi dobrze. dobrze robi mi bycie cały czas poza domem, small talki mi dobrze robią, mam bekę, jest super, bez ironii, jest spoko, jeszcze Trybunał Konstytucyjny (z tego wszystkiego to aż sobie sprawdzę jaką większością się wybiera sędziów, a co - już wiem, bezwgl > w ob. 1/2) zrobił mi zagwostkę czy nie przejebać jeszcze roku za darmo, a może w ogóle zająć się czymś innym, nie wiem, zobaczę.

a zachwianie nastroju to pewnie hormony. wiadomo, kiedy się nieregularnie śpi, je w nocy, krótko śpi, wstaje rano i cały dzień wysila głowę nad książkami, to takie jazdy są normalne. i dlatego te okulary, o których ni widu ni słychu, te od spania dokładnie REM faz, to byłoby niebezpieczne. powariowaliby ludzie.  jako i ja wariuje.

btw, niezłożenie przez kandydata na sędziego TK ślubowania równe jest zrzeczeniu się powołania. o co cho z temi przysięgami?

i wpadło mi jeszcze, myśląc o współlokatorkach nie moich (hint), że boją się ludzie, którzy mają coś do ukrycia i sumienie. nie wiem czy to prawda, może za rok odwołam, ale brzmi zajebiście. 

jest super. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz