poniedziałek, 30 grudnia 2013

stan zwiększonego napięcia.

jeszcze? jeszcze.

miałam trzy godziny uśmiech bez powodu na gębie. sms. mina rzednie. myślisz: aha, skoro tak wygląda pierwsza noc, to wspaniale rokuje na przyszłość. 

miałam myśl, że w gronie typów, których lubię i czuję się z nimi dobrze. invited. attending. like. aha, czyli pani by wolała z nią? świetnie, zabawa będzie przednia. ona już to lubi. to jeszcze jest "no nie pomyśli?' czy to już jest prowokowanie wkurwa? 

dwa różne egoizmy. egoizm totalnego monogamizmu i egoizm egocentryzmu w okopach potrzeby przestrzeni. naprawdę staram się patrzeć na to obiektywnie. i widzę gesty czy zachowania wychylające się poza skrajny schemat. i staram się hamować moje odruchy. 

tylko nie rozumiem po co prowokować sytuacje wymuszające ciężką pracę: wpierw press it down, potem werbalizacja w tonacji zracjonalizowanej, przejście nad faktem do porządku dziennego, po to żeby po 36 godzinach od nowa być na etapie press it down. 

tyle by było w kwestii poczucia bezpieczeństwa.


środa, 11 grudnia 2013

trochę działa, trochę nie działa.

czyli wobec pytania o sens i jakikolwiek plan, cel, cokolwiek, głupie życzenie świąteczne, jestem bezradna. po prostu mam mniej czasu, żeby się nad tym zastanawiać. oczywiście jako mistrz kreowania czasu nadal mam go wystarczająco dużo, akurat na te pytania zawsze się znajdzie. ale przynajmniej jest go mniej. na mój utarty szlak z góry zawsze czas się znajdzie. wkurwia mnie oczywiście niemiłosiernie. nierzadko. wkurwiam się oczywiście niemiłosiernie. nierzadko. ogólnie: brak autoidentyfikacji. spójności. antykoherencja. utożsamiam się z sobą w tym wkurwie. jestem sobie jedna. 

idę zobaczyć dymiący skłot. ciao.

[edit] jak na hipotetyczność zagadnienia długo myślałam nad kwestią łuszczycy. to trudniejsze niż HIV. HIV jest prosty. ale wniosek mniej więcej jest taki, że to, co może sprawić, że zniknę to zachowanie. nie łuszczyca. [/edit] 

środa, 4 grudnia 2013

dzień w strefie chilloutu.

głupcze. co było z tym głupcem.

UCZUCIA, GŁUPCZE! tak powinno być.

kultury się zachciewa. 



chciałam pozdrowić Walaska. pozdrawiam.

i chciałam pozdrowić Katarzynę. pozdrawiam.


a także mamę Sebastiana, bo chociaż widziałam ją może dwa razy w życiu, to jej sentencja: "jeszcze tego chce, tylko o tym nie wie" robi mi dobrze.

wtorek, 3 grudnia 2013

proste.

że nie powiem ci nic dobrego nic złego też nie. "powiedz mi coś ważnego." "(...)" dialog teatralny, zaprawdę.

sometimes i wonder who actually needs this whole drama. who starts this conversation. who would like to hear things one's unable to say. 

cioran w głowie. nim siebie czytając jestem totalnie genderelastyczna. 

i prześladuje mnie przed prawem. chichot losu.