jeszcze? jeszcze.
miałam trzy godziny uśmiech bez powodu na gębie. sms. mina rzednie. myślisz: aha, skoro tak wygląda pierwsza noc, to wspaniale rokuje na przyszłość.
miałam myśl, że w gronie typów, których lubię i czuję się z nimi dobrze. invited. attending. like. aha, czyli pani by wolała z nią? świetnie, zabawa będzie przednia. ona już to lubi. to jeszcze jest "no nie pomyśli?' czy to już jest prowokowanie wkurwa?
dwa różne egoizmy. egoizm totalnego monogamizmu i egoizm egocentryzmu w okopach potrzeby przestrzeni. naprawdę staram się patrzeć na to obiektywnie. i widzę gesty czy zachowania wychylające się poza skrajny schemat. i staram się hamować moje odruchy.
tylko nie rozumiem po co prowokować sytuacje wymuszające ciężką pracę: wpierw press it down, potem werbalizacja w tonacji zracjonalizowanej, przejście nad faktem do porządku dziennego, po to żeby po 36 godzinach od nowa być na etapie press it down.
tyle by było w kwestii poczucia bezpieczeństwa.