czwartek, 19 września 2013

bez zbaczania

poza wszystkimi znakami zapytania, które wirują mi wokół głowy, kiedy zostaję sama, i dotyczą pytań, na które odpowiedzi raczej nie są w moich rękach, lub ewentualnie mogę je tylko delikatnie tykać opuszkami palców, nie będąc właściwie pewna czy przypadkiem nie zepchnę ich w ten sposób z właściwego toru jest jedno, na które mogłabym spróbować sama sobie odpowiedzieć. skąd to zaufanie, które mam do samej siebie? nie do czynów, ich nie jestem jeszcze pewna. ale do tego, co w środku i tego, co mieści się w kategorii "don't do that!". zaufanie do własnej gotowości. zaufanie, dla którego nie byłoby łatwo znaleźć podstawy w doświadczeniu. irracjonalne zaufanie do stałości tej zmiennej. 

nie wiem. oczywiście, że nie wiem skąd ono się bierze. ale jest, swoista pewność siebie. i brak mi na określenie jej innego słowa niż po prostu zajebista.

niedziela, 8 września 2013

when i'm wiser and i'm older.

czyli: the time is now. bo było najlepiej, bo jestem pewna K., bo niesamowitość, nieopisywalność, bo tak.

mam siłę i na scenariusz, który dobrze znam, i na scenariusz, który równie dobrze znam. mam siłę i na happy ending i na po prostu the end.

a przynajmniej tak mi się wydaje.