niedziela, 21 kwietnia 2013

tak.

ja wiem, że to się sprowadza do hormonów, ale czasem jak rzeczywistość, oczywista rzeczywistość, taka przecież zracjonalizowana do potęgi entej, znana na wylot, wysłuchana, wypowtarzana sobie, przepowiedziana tysiąckroć, bo przecież repetitio est mater studiorum, czepnie, czaśnie po czapie i powie jak to przecież jest, to mimo oczywistości tej rzeczywistości i teoretycznie wysokiego stopnia jej internalizacji, to boli.

zmęczony jak cholera, beznadziejny, bezradny, bezsporny, bez kitu i bez lipy, zwyczajnie zmęczony. a jeśli tak dalej będzie, to będzie coraz bardziej zmęczony. a będzie tak dalej. albo i jeszcze bardziej męcząco. 

wróżę świetlaną przyszłość rozwojowi zmęczenia. komuś czeba.


poniedziałek, 8 kwietnia 2013

pieprzona nie-dzielność.

wypluwam pełne niepokoju i smutku zdania, po czym łapię się za twarz, bądź cicho. odgrywam jaką scenkę, pół żartem, pół serio, a przecież to tylko środek do wyrażenia zupełnie innych myśli.

primo - i can get no satisfaction. niejaranie się tym co wykonalne, więc nie daje satysfakcji słowo na 'l'. 

secundo - szalka zrównoważona w kategorii pierwszej nie wystarcza do zrekompensowania - 2 w szalce nr 2 i - 1 w szalce nr 3, jak również - 2 (zob.: primo) w szalce nr 4. plus permanentny niepokój zrównoważenia, poczucie ciszy (dosłownie) przed burzą. you never know. 

tertio - (można się nauczyć, a nie dodawać: po trzecie) brak poczucia mocy sprawczej w szalce nr 1 i w szalce nr 2. 

co ja mogę. oko za oko bym oddała. 

i chciałabym żeby mnie za łeb złapano (hej) i ograniczono przestrzennie. jestem totalnie niesamowystarczalna. brak autarkii w zakresie sensu. bez sensu.